Archiwum 30 listopada 2002


lis 30 2002 maj
Komentarze: 0

cytat,... bo brak mi słów :( 2002-05-31 22:59
 

"...jej mąż od dawna nie caluje jej wlosow i jest tak cholernie ...przewidywalny. Nie , żeby wszystko spowszechnialo ,ale zniknąl ten napęd. Wszystko ostyglo... Bywalo, ale bez tej dzikości, mistycznej tantry, tego glodu, który powodowal, że na samą myśl krew odplywala w dól i pojawiala się jak na zawolanie...wilgotność..."      

cyt. S@motność w sieci

Skomentuj(1)
 
cholerny dzień i szczęśliwi zakochani... 2002-05-31 22:43
 

Co za cholerny dzień, rano czulam sie fatalnie, źle, bardzo źle, gorzej chyba już być nie moglo. Myslę,że powinnam zmienić tabletki na inne, inaczej szybko znajdę się na tamtym świecie...

 

Po poludniu bylo lepiej.Pojechalam z mamą na zakupy, kupila mi parę odlotowych ciuchów na Dzień Dziecka (jakie ja tam dziecko, ale dla mamy to będę zawsze malą K.:))). Poprawil mi się humorek, nie na dlugo. Wrócilam do domu, a tam trwają "ciche dni", jedno w tym dobre, że nie bylo pretensji o tak późny powrót:)

Przez caly dzień, gdziekolwiek nie bylam, widzialam pary szczęśliwych ludzi, obejmujących się, czule na siebie patrzących, wymieniających dyskretnie lub nie pocalunki, niby zdawkowy  dotyk.

Patrzylam i coś ściskalo  mnie w środku, jakis koszmarny żal i zazdrość, ale przede wszystkim czulam ból...ból pragnienia dotyku, tak bardzo chcialam się do kogoś po prostu przytulić, poczuć bliskość i cieplo drugiego ciala,  nawet bez podtekstów erotycznych, choć tego brakuje mi tak samo, ale...po prostu przytulić.

 Gdyby mi się to zdarzylo, poplakalabym sie ze wzruszenia...

 

Skomentuj(1)
 
zdarza mi się ,że... 2002-05-31 22:07
 

...czasami gdy jadę samochodem mimowolnie naciskam gaz mocniej i coraz mocniej...i czuję brak instynktu samozachowawczego...nie potrafię zwolnić, nie chcę, nie mam sily nacisnąć na hamulec...wyobrażam sobie ścianę przede mną i walę w nią rozpędzonym autem!!! ......odczuwam ulgę......zwalniam.

Skomentuj(1)
 
mój wiersz,ale byłam zakochana! 2002-05-31 00:24
 

SEN (31.01.1988)


"...Piersi spragnione pieszczoty Twych rąk,
śnią po nocach o chwilach upojenia.
Stają pełne w księżycową noc
ocierając się o szorstką powłokę pościeli.
Sen jak latarnia zapala nadzieję
na coś , co zdarzyć się nie może...

Czekają nabrzmiałe wzbierającą namietnością,
czekają na zdarzenia , na chwile rozkoszy...
pod powiekami obrazy , zwykłe jak w dzień
czy to już sen...?

We śnie pragnę ujrzeć Ciebie, w cichą i namiętną noc,
chcę byś pełnią swojej dłoni dał im moc,
dał im chwile uniesienia i miłości pełny dzban
ja w podzięce Tobie swoje ciało dam..."

Skomentuj(0)
 
oczyszczanie i instynkt 2002-05-30 23:20
 

Rano ogarnąl mnie szal sprzatania!!! , wszystko latalo z furią po mieszkaniu razem ze mną:)), wyrzucalam co tylko wpadlo mi w ręce, byle pozbyć się tych wszystkich rzeczy, w ktore obroslam...i żebym tak konsekwentnie jedną szafkę , nie :)), naraz powyrzucalam ze wszystkich i pakowalam caly ten śmietnik do reklamówek, w sumie ok.7:)). Czulam się przy tym świetnie, zdobywalam dla siebie przestrzen życiową;))... i jakbym oczyszczala się od środka. W końcu opadlam z sil, ale odwalilam kawal dobrej roboty.

 

Nie musialam przy tym myśleć o tym , co ostatnio zajmuje mi umysl, to sprzatanie to byla po prostu UCIECZKA !!! I wyladoowanie nagromadzonej energii , a czasem frustracji.  Ale juz wrócilam  z tych wagarów:) Często rozladowuję napiecie  poprzez ruch. Kiedyś mialam taki okres w życiu, że bez 3 h codziennego treningu nie moglam funkcjonować : silownia, aerobic, basen, joga, rower... i tak dzień w dzień, czasami nawet 5 h dziennie. To trwalo 2 lata, achhh....jaką mialam wtedy figurkę!!! ( to efekt uboczny wyladowywania tych frustracji:))))  Ale to bylo dawno, teraz mogę marzyć o wolnym czasie na choćby wypad na rower, tak...teraz by mi to się przydalo...rowerek, muzyczka na uszy,najlepiej ostre techno, albo jakiś Metal....i gnac  przez siebie co sil , byle dalej od...siebie...byle dalej od swiata.

 

...czasami gdy jadę samochodem mimowolnie naciskam gaz mocniej i coraz mocniej...i czuję brak instynktu samozachowawczego...nie potrafię zwolnić, nie chcę, nie mam sily nacisnąć na hamulec...wyobrażam sobie ścianę przede mną i walę w nią rozpędzonym autem!!! ......odczuwam ulgę......zwalniam.

Skomentuj(0)
 
bezsilność...:(( 2002-05-29 23:28
 

co ja mogę zrobić??? jestem tak bezsilna...szarpię się i miotam, jak ryba w sieci,to sprawia mi ból...tlukę z tej glupiej bezsilności w klawisze...nie mogę zmienić biegu zdarzeń, ale coś do cholery mogę zrobić???? tak tego chcę, pragnę!!!...i tak to pragnienie boli...jakbym miala zranioną duszę...boli mnie w środku.

 

Skomentuj(1)
 
dlaczego...? 2002-05-29 22:25
 

...dlaczego...?Boże, jesteś tak okrutny, pozwalasz cierpieć dzieciom swoim, które darzysz podobno milością, za które umarleś na krzyżu...dlaczego patrzysz spokojnie na zbrodnie tego świata, na niewinne śmierci, na deptanie godności czlowieka, na...niesprawiedliwość i wszechobecne zlo !!!

powiedz jak potrafisz...?, dlaczego tyle cierpienia jest wokól nas, mijamy je na kazdym kroku, ale dopiero gdy "nadepniemy"... to do nas dociera, tak namacalne i tak bolesne...cierpienie drugiego czlowieka. I po co ci to...?

Postawiles na mojej drodze cierpienie, czy przynajmniej jest tego jakiś sens...? Nie potrafie się go doszukać i nigdy nie doszukam się sensu w cierpieniu niewinnych, w niepotrzebnej smierci, ...NIGDY !!!

po co nam Bóg , co nic nie może...?

 

 

 

Skomentuj(3)
 
"zimno mi" 2002-05-26 23:00
 

tak wlasnie, wracam,bo zlapalam sie na tym ,ze nikt dawno mnie nie przytulal, nie calowal, nie poglaskal po glowie, nie zapytal :"może ci zimno?"...potrzebuję tego...zimno mi, lodowato, czasami obejmuję się mocno ramionami i ściskam aż do bólu, by poczuc namiastkę czyichś ramion..by zaspokoić ten glód, by móc zasnąć spokojnie, lekko,  z  uśmiechem na ustach.........

tak ,jak wtedy,  w szpitalu...dostalam jakiś "cudowny" zastrzyk, lekarz powiedzial, że bedę po nim dobrze spala...slońce świecilo mi prosto na twarz wtuloną w poduszkę, patrzylam w nie spod ciężkich od placzu powiek  , poczulam przyjemne cieplo rozplywajace sie po ciele i po chwili pojawil się uśmiech....tak, uśmiech... pierwszy po tylu dniach, poczulam sie jak dziecko wreszcie bezpieczne w ramionach Matki...blogośc wypelnila mnie calą i zasnelam...z tym uśmiechem na ustach, "wypelniona radością w pigulce"...

do dziś, przywoluję to wspomnienie , gdy nie mogę zasnąć....

Skomentuj(2)
 
MALE ZLANKO;)) 2002-05-26 22:36
 

Zaliczenie zlalam, ale dzionek byl piekny!!! ubawilam się ,mialam swietny humorek, no może za swietny:)) ,bo facet z angola w koncu sie zapytal , co jest powodem mojej glupawki;)), czyzby dzisiejsze zaliczenie ?? ha,ha, dokladnie tak, oblalam ,no i co?? Czuję sie świetnie...a nastepnym razem zdam! 

 byliśmy na pifku w przerwie miedzy wykladami,...ale luzik, ah uwielbiam to, slonce...pifko i niczym nieskrepowana rozmowa, dawno tak nie bylo.  KOCHAM WIOSNĘ!!!

TAK ,KOCHAM...WLAŚNIE ZLAPALAM SIE NA TYM,ŻE NIKT OD DAWNA MNIE NIE CALOWAL...CHYBA ZACZNĘ CALOWAĆ LUSTRO:))

Skomentuj(1)
 
maybe, baby... 2002-05-25 20:22
 

Popierdolony świat, dokladnie tak...co ja tutaj robię??? Może lepiej znajde sobie jakąś inną planetę, inną rodzinę ,inną tożsamość, inne cialo i inną duszę...po cholere się tu bląkam?? czy ja jestem komuś do szczęscia potrzebna..nie...nie jestem, do nieszcęścia też nie...

zaliczylam egzamin,tak myślę poszlo mi nieźle...winko na te okazję się chlodzi ,zresztą osobiście zakupione ,a ja siedzę sama jak palec i wale w te klawisze z furią...(chyba czeka mnie nowy wydatek:)).Moja sznowna rodzinka wypoczywa wlaśnie nad wodą w szampańskich humorkach i wrócą dopiero za 2h. I co? I co mam do cholery począć??

Ktoś w "coments" napisal, że powinnam się przyzwyczić do tego , że nikogo wartościowego w necie nie znajdę, ma rację ;))  splawilam tego gościa bez kulturki i nie zamierzam szukać nowych znajomości, za dużo mnie to kosztuje...niech będzie jak sila wyższa chce!!! Będę przykladną żonką(he,he..) i nawet jak nieszczęśliwą to wiecznie i wiernie(he,heee:)) stojącą przy mężu (śmieszy mnie to ,co piszę..ogromnie..:))), i nawet jak niezaspokojoną i nawet jak pragnącą milości i...czulości i....i nawet...zawsze...wiecej nic tu nie napiszę...kończę moją przygodę z netem , trwala ponad miesiąc, ale za to byla bardzo excytująca, tak...po namyśle to dobre okreslenie...Ten czas byl dokumentnie nim wypelniony, i czas i ja...zresztą pisalam. Teraz wlączam luzik, eh..co ja piszę ,czyzby???? zobaczymy:)) i... z....górki

....will I come back??? may be tonight with a glass of wine, may be...never mind...:))

Skomentuj(0)
 
dupek... 2002-05-25 10:47
 

jestem w szkólce...mam przed sobą ten cholerny egzamin i w sumie byloby O.K. gdyby nie wczorajszy wieczór :((

Wkurzylam się, bo nie lubię takiego traktowania, takiego olewania, w końcu spotykamy się w necie dla przyjemności, tylko i wylącznie ( za porozumieniem stron:)), ale trochę kultury obowiązuje...to byl ostatni raz, nie mam ochoty więcej na takie numerki, niech spada !!! Jeszcze nie wie , co stracil i dobrze.

Skasuję też swoją skrzynkę,nie mam ochoty na pisanie do nic nie wartych ludzi, na  rozmienianie sie na drobne, na przeżycia,ktore tylko powodują,że mam dola...

Tylko dlaczego ja tak przez te bzury cierpię..dlaczego...dlaczego nie potrafię "spuścic wody" nad tym wszystkim..??? To nic nie znaczy, a ja tak przywiązuję się...Może dlatego ,że bardzo chcialabym pogadać ,a trafiam na samych dupków...

mam dola a za 15 min. egzamin...trzymajcie kciuki...:))

Skomentuj(1)
 
bo Ty... 2002-05-24 16:28
 

"....bo ty jesteś taki inny.

 Jak gdyby Bóg zagapił się przy tobie na chmurę i dał ci wszystkiego więcej. Więcej smutku. I więcej szczęścia. Wszystko masz wrażliwsze. I słuch, i wzrok, i skórę... 

Tak inaczej dotykasz, jak gdybyś chciał wyczuć każdą moją molekułę i zapamiętać na zawsze..."      

cytat " S@motność w sieci"

nikt nigdy mnie tak nie pamiętal...i nie ma takich facetów...lecz pamięć o książce tkwi we mnie glęboko...nie powinnam jej czytać...to bląd.

Skomentuj(0)
 
i co..i nic.. 2002-05-24 16:10
 

16.10

a ja dalej nic... 2 godziny pracy legly w gruzach.:(( a jest jeszcze gorzej, bo przypomnialam sobie to wszystko.

16.11

nadal nie moge sie skupić, zawale tę egzamin jak nic

16.12

zrobie sobie przynajmniej kawę...

Skomentuj(0)
 
jestem wściekla..!! 2002-05-24 15:03
 

dwie godziny tworzylam wpis, a potem bląd na stronie...chyba trafi mnie szlag!!!!

Skomentuj(0)
 
historia-część druga 2002-05-24 12:46
 

siedzę nad Prawem. W zasadzie siedze nad... ale przed kompem i stukam...Boże ja zawalę ten egzamin jak nic!!! jutro jeden , a pojutrze drugi...!!! Pomocy!!  mam nadzieje , że uda mi się zerżnąć od kogoś i tylko to trzyma mnie na duchu.

Nie mam nastroju do uczenia się...mam nastrój do pisania...

historia-część druga...

 

Skomentuj(0)
 
nie-kobieta... 2002-05-23 23:45
 

nie mam ochoty na naukę..choć w sobotę i niedzielę zaliczenia...

chcialabym z kims pogadać, ale niechcę przypadkowych osób z czata..., nie powiem tego glosno ,ale moge napisać tu............czuje się cholernie samotna..., myslę po co jestem i dla kogo, co wnoszę w istnienie świata i w czym mu przeszkadzam? gdyby mnie nie bylo, co ulegloby zmianie? Nic, dokladnie nic...oprócz cierpienia osób związanych ze mną, ktore przeciez minie jak wszystko...Więc po co jestem? nic szczegolnego nie robię, codziennie odwalam nawal zajęc w pracy , w domu, w szkole....popycham do przodu...by ustąpily miejsca nowym...i tak w kólko. Żadnych przyjemności...radości jedynie ulotne, krótkotrwale i zdobywane na silę...już nawet nie czuję się KOBIETĄ, zauwazylam to dziś...staram się pokazać światu,że nią jestem, swiom wyglądem...,zeby zaprzeczyc temu ,co czuję...zeby nikt nie poznal, że trace tożsamość...Zaczęlam ubierac się inaczej niz kiedyś...krótkie spódniczki, duże dekolty,ubrania podkreślające ksztalty...szpilki,luksusowa bielizna (tylko dla kogo?), staranny makijaż...

a w środku...niby- kobieta...

 

"...kiedys bylam różą dla twojego serca,    kiedyś bylam różą twoją,

cierniem jestem dziś , gdy się przyglądasz mi , nie-KOBIETĄ..."                                  kayah

Skomentuj(1)
 
3 życzenia... 2002-05-23 23:03
 

myslę sobie , czego ja w końcu chcę???

gdybym spotkala malą zlotą rybkę i mogla spelnić 3 życzenia...to moje bylyby bardzo podobne do innych...w sumie takie zwykle, to czego chyba wszyscy chcą...to zdrowie dla siebie i bliskich, szczęście (tylko co to jest...zależy od interpretacji) i ...co ? pieniądze, bogactwo...? pewnie tak...Taka rybka powinna jeszcze uwzglednić jakieś podpunkty:))

i jak to wszystko ma się do tych pragnień, które tu wypisujemy ? Czy rzeczywiscie spelnienie tych 3 życzen to już apogeum szczęśliwości, nie...na pewno nie...więc czego chcemy? Boimy sie o tym myśleć i boimy się glośno mówić,bo wiemy ,że ...nie ma ZLOTYCH RYBEK...

Skomentuj(0)
 
odlocik!! 2002-05-21 21:17
 

To by odlot..tego bylo mi trzeba...sama w domu....muzyka z Matrixa..mocna...ostra..glośna....przeplatana z ...arią "Podwójne życie Weroniki...", potem Metalica...moja ukochana..i...Dead Can Dance...a potem....Z.Prajsnar....czerwony, bialy....to bylo niesamowite..., Boże częściej...proszę..., o ile wytrzymaja glośniki i sąsiedzi....:))

Ale czuję się lepiej, o wiele lepiej...czuję się cudownie...:)) Jak gdyby przeżycia splynely po mnie i...chyba mam gorączkę...Zaraz przyjadą...jeszcze mogę w spokoju napisać parę slów...jak DOBRZE....

Po tym calym szaleństwie...jestem już na tyle mocna , by napisac II część Historii..., ale to nie dzisiaj...tylko jestem mocna, mam tę silę , chcę to stwierdzić...kurcze...chyba mnie popiepszylo..??? Co ja chcę stwierdzić, że dzisaj mam , a jutro...co bedzie jutro..?.chwilo,  trwaj wiecznie...!! po raz pierwszy od dawna chcę wiedzieć  ,co bedzie JUTRO, ...a co ma do cholery jutro być??? środa , no i co  z tego? kończę , bo zauważylam u siebie niepokojace objawy..:)) albo mi obija...to ta poezja...albo chyba jednak mam tę gorączkę:))

Skomentuj(0)
 
nic???a jednak COŚ!!! 2002-05-21 18:20
 

u mnie trwa cholerne nicniedzianie się, weekend na sloneczku, 2 dni w pracy.....aha...no jak to nic!!!

Przypomnialam sobie , że On w końcu nie tylko promiennie się uśmiecha( na niego to już dużo , bo jest nieśmialy), ale i daje się wciągnąć w maleńką konwersację i...... zacząl  wychodzić z pracy moją stroną  -NIGDY TEGO NIE ROBIL!!!!!!!!!!!!!

dzisiaj to byla niezla wsypa...podszedl akurat jak mój niewyparzony mąż znowu wyrażal glośno swoje pretensje w stosunku do mnie....uslyszal to chcąc nie chcąc i wtedy tak cudownie sie do mnie usmiechnąl!!!!!!!1:)))

A ja piszę , że nic sie nie dzieje....Dawno o nim nie pisalam...zajęta do bólu facetami z netu, nic nie wartymi bezmózgowcami...którzy jak przychodzi do czegoś konkretnego to spieprzają , gdzie pieprz rośnie..:)) , a ja sie przejmuje pisze maile, wysylam zdjecia, niepotrzebnie sie angażuję...do d....z nimi!!!! I konczę z czatem ,chyba że znajdę czata na poziomie...(?) i ...ludzi na poziomie. Jak ktoś zna to prosze o namiary!! Narazie koniec, KONIEC!!!

 

 

Skomentuj(0)
 
ona... 2002-05-17 12:24
 

O   N   A  

 

Ona...cieszy sie jak dziecko...na wspomnienie wspólnych chwil, smiechu, zabawy, smaku czerwonego wina..

Ona jest szczęsliwa, marzy , tęskni, plonie niespelnioną miloscią , czeka...na dotyk jego ust, na pieszczotę cial, na ekstazę przeżyć...

Ona ma wspomnienia...czuje jeszcze smak jego warg i spijane z nich wino...slyszy muzykę , ktora grala dla nich , przeszywając umysly...czuje cieplo palącego slońca, cieplo bliskości jego ciala ....

Ona bedzie miala to wszystko i jeszcze wiecej...czekanie jest jak obietnica , boli , ale ból znajdzie ukojenie ...zaspokoji go...

Ona o tym wie...że nabrzmiale wargi w końcu wpiją sie w niego...już niedlugo, przylgnie najmocniej ...do bólu...steskniona...odda mu swe cialo...duszę , myśli...czy można wiecej...?

Ona ma tę pewność...Ja nie.

 

Skomentuj(1)
 
kiedy... 2002-05-17 12:07
 

Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki na sosnowej półce

Bezradna czuję
jak płomienie twoich palców
zapalają szyję ramiona

Staję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręka usta

Nie mogę przecież krzyczeć

Skomentuj(1)
 
refleksja 2002-05-17 12:02
 

kazdy medal ma 2 strony...lepsza i gorszą...każda sytuacja także..jak patrze na tych niby szczęśliwych ojcow rodzin ,którzy na czacie pod nickiem "żonaty...pozna" chcą się zabawić,to chce się rzygac...takie mają szczęśliwe rodziny...do tego dążyli? To jest to ich wymarzone szczeście???
a druga strona jest o wiele przyjemniejsza, tylko nie kazdy ją ma...radość z posiadania dziecka...wspolnego życia...poczucie bezpieczeństwa...ta gwarancja(?)że ktos bedzie przy tobie do konca życia ,ta gwarancja(?),ze nie będziesz sam???czy rzeczywieście...

Moja koleżanka mowi ; jak patrze na ciebie i twojego męża to...cieszę się ,że jestem sama...własnie tak...

 


 

Skomentuj(2)
 
erotyk 2002-05-14 22:19
 

Mam dwie płonące świece

 by pisać erotyki

 pójdę po wino

 i zrobię z niego nastrój

 włączę muzykę i...

zaczniemy balet

 dwóch młodych dusz

 zafascynowanym czarem chwili

i  czystością swych ciał

 uniesiemy sie w miłosnym tańcu

 by rozsmakować się w nieśmiałych pocałunkach

 by uciec w siebie nawzajem

 i wzlecieć do słońca

 A tam...

tam moje gorące usta

 na Twoim drżącym brzuchu...

 ach...

 jak to miło znów być młodym

 i umieć

 rozkochać się w życiu

 zatrzymać tę chwilę

 i nie zapomnieć....


 

Skomentuj(1)
 
sex i ... 2002-05-14 20:50
 

sex...wirtualny przeslonil mi swiat, uzależnilam się , gnam do domu, żeby znów móc wystukiwać slowa, sluchac, kocham to...jest jak narkotyk.

Dzisiaj zdalam sobie sprawe,że jest mi obojętne, kto tam jest, oswoilam sie z siecia calkiem...i ze swoimi pragnieniami...a jeszcze miesiąc wstecz... jednak przestaje mi to wystarczać...chcę wiecej!

 

Skomentuj(0)
 
epitety... 2002-05-13 22:41
 

uslyszalam, ze jestem skretyniala, jebnieta, piźnięta i jeszcze pare innych...Wszystko jest moją winą, niewyprowadzony pies, nie posprzatane mieszkanie, ryczące dziecko, spóźnienie do pracy, niewypisana na czas faktura, kopoty z kontrahentami, za drogie leki i  pieprzony konowal, który tylko ciągnie kasę, nawet to ,że znowu mam okres...przeciez do cholery mam go co miesiąc, inaczej sie nie da...

mam dość, szczerze mam dość,dość,dość,dość,dość,  

 DOŚĆ OBRAZANIA,

DOŚĆ PONIŻANIA

DOŚĆ PRETENSCJI

DOŚĆ BRAKU MIOŚCI

DOŚĆ ZANIEDBANIA

DOŚĆ POCZUCIA WINY

DOŚĆ LEZ

DOŚĆ GLODU UCZUC

DOŚĆ PRZESLADOWANIA

DOŚĆ "SAMOTNOŚCI"

DOŚĆ CODZIENNOŚCI

DOŚĆ DEPRESJI

DOŚĆ NORM , SCHEMATÓW, POWINNOŚCI

DOŚĆ CZATOWEGO KACA

DOŚĆ....

DOŚĆ JEGO...

chce życ inaczej mam do tego prawo!!!!!Przynajmniej tak myślę...teraz

PRAGNĘ MILOŚCI

PRAGNĘ CZULOSCI

PRAGNE SEKSU

PRAGNE DOWARTOSCIOWANIA

PRAGNĘ SZCZESCIA

PRAGNE WOLNOŚCI

PRAGNĘ SZALENSTWA

PRAGNĘ ODERWANIA

PRAGNĘ ZMIANY

PRAGNĘ USMIECHU

PRAGNĘ SPELNIENIA

PRAGNE SPOKOJU

PRAGNE POCZUCIA BEZPIECZENSTWA

PRAGNE ....CIEBIE...

 

Skomentuj(1)
 
dobrze być KOBIETĄ... 2002-05-08 15:46
 

Wrócilam waśnie od fryzjera, wczesniej masażu...i w szampańskim nastroju siadlam przed kompem...brakowalo mi tylko tego, żeby ktoś zająl sie nie tylko moją glową i plecami ,ale także moim umyslem , pragnieniami , fantazjami...i nadażyl się on , dlugo nie musialam czekać...bylo milutko...przez telefon to jest coś :)) jestem teraz cudownie rozluźniona, szczęśliwa...,wyciągam się na tapczanie...jest bosko...jak dobrze być KOBIETĄ... za oknem jest piękny sloneczny dzień, mam jeszcze 15 min. sam na sam z sobą , lubię to...

Skomentuj(1)

2face : :
lis 30 2002 kwiecień
Komentarze: 1

moje 5min. 2002-04-30 22:17
 

jestem...czeka tu na mnie moje male 5 minut, na zwierzenia. I tylko chyba to na mnie czeka, gdziekolwiek.

Z wyobraźnią "narżniętą"  do bólu , z myslami nieuczesanymi, o których lepiej nie pisać, egzystuję ...To tak boli...to pragnienie i to odrzucenie...Z dwóch różnych stron i z dwóch różnych światów. Tego wirtualnego i realu.    OKi, mala...konkrety, bo potem nie bedziesz wiedziala o co chodzi:)) ha,ha..

Więc...(zdania od więc sie nie zaczyna - o!!! wraca mi humorek)..., napisalam mu mail, o swoim pożądaniu, jego niewiarygodnej sile i oblędzie do którego mnie doprowadza, tęsknocie do pieszczot ,opisalam obezwladniajacą scenke milosną, sama bylam nieźle podniecona pisząc to:))

A zrobilam to dlatego , że prawie "mokre" z pożadania byly jego slowa na GG , gdy opisywal mi to co czuje, widząc moje zdjęcia ... wiem, że podniecam go do bólu...ale jest cholernie niesmialy, ma dwadziescia parę lat,  jest przystojny, ale wstydliwy ,no i ma ewidentne klopoty z pisaniem i przekazem swoich myśli...

po tym calym mailowym wynurzeniu z mojej strony...uslyszalam, "dzięki za maila, swietny byl.." K...wa,   czy ja oczekuję  zbyt wiele? chyba tak...

tego samego dnia parę godzin póżniej   :drugi przyklad ,to moj mąż...

siedze u kosmetyczki z maseczką , pisze sms-a, że będę niebawem, żeby chlodzil winko i czekal na mnie ,bo bardzo go pragnę...po chwili dzwonek:"no, cześć, przyszedlem wlasnie, a tu rozpiździel w kazdym kącie, bylaś w domu 2 godziny, myslalem, że sprzatniesz, pospiesz sie , bo jutro jedziemy..."

Nie muszę chyba dodawać, że siedze teraz sama i pije wino, to schlodzone...pragnę z kimś pogadać,                 INTERIA???  żeby nie ryczeć...

 

Skomentuj(2)
 
dolek... 2002-04-28 17:35
 

histtorie napisze w kawalkach, nie stac mnie na jedenn raz,to zbyt boli.

Poostatnim razie bylam w dolku caly dzień.

Od 3 dni nic nie jem,to podobno wyostrza zmysly, narazie mam jadlowstret i bol zoladka. żle sie czuję, mysle ,analizuje , jestem jak chopdząca maszyna do analizowania wszystkiego, co sie dzieje.ksiązke czytam ratami ,bo zbyt dużo jest refleksji w czasie czytania,żeby przejść tak nad tym.

Generalnie od czasu ,kiedy postanowilam zacząc pisac ten nieszczęsny epizod z mojego zycia, zaczęly się te wszystkie problemy.Wspomnienia powrócily jak bumerang, dzisiaj wyciągnęlam swoje stare orazy,które malowalam wlasnie wtedy w podobnym nastroju. Nerwowo szarpiac opakowanie z antyramy ,klnąc przy tym i kalecząc sobie dlon ,wlozylam jeden z tych obrazków i powiesilam na ścianie, nad kompem. Sa tam dwie twarze, moja i inne, symbol rozdartej osobowości...Wisi teraz nademną i przypomina tak bolesnie...

Zawsze gdy mam dolek , odczuwam potrzebe malowania,rzeźbienia, rozpiera mnie twórczość, kreatywność,ale od 1996r nie namalowalam ani jednego obrazu...:((

////////////////////////////////////////////////////////////////////////

O czym tak myslę, o wszystkim, o tym,że mi nie wolno przezyć już niczego wznioslego, tak NIE WOLNO!!!!!

Niech ktos potwierdzi,ze tak jest!!! Że mam teraz inne obowiązki, inne życie,że dokonalam juz wyboru i że dla mnie już wszystko się skończylo!!!

Jezeli cos moge to dac sobie tę odrobine , tę namiastkę milości ,jaką jest milość fizyczna, im predzej to zrozumię tym lepiej dla mnie.............jestem umowiona na spotkanie...  i  "..do piekla mam tuż..."

Skomentuj(0)
 
czy dobrze..?- historia 2002-04-27 11:09
 

boze , co ja najlepszego zrobilam....wyslaam mu swoje zdjecia,zadzwonlam,by usyszec jego glos...on chcial moj też usyszec...Nie dlatego  żebym byla brzydka, jestem raczej ladna...tak przynajmniej mowią , ale dlatetego ,że zaczyna się to wymykać z anonimowosci sieci, z gry wyobraźni, ktora tak nas urzeka ,we wszystkim, odziera z tego wirtualnego dotyku...coś się chyba bezpowrotnie skończy...Czy coś się w ogole zaczęlo...tak..czuję to ale w życiu nie nazwe tego po imieniu ,nawet tutaj..

Historia , którą musze napisać :  wlasnie teraz, albo nigdy..

            Przeżylam kiedyś szaloną milość, jakieś 6 lat temu, trwala miesiąc, trafila na dramatyczny okres mojego życia,dlatego bede pamiętac ją tak jak pamietam tamte wydarzenia sprzed lat, do konca życia...Już mam lzy w oczach gdy o tym pomyślę, ale to będzie pierwszy raz gdy wyrzucę to z siebie po tak dlugim czasie...może bedzie lepszą formą terapii niż wszystkie leki razem wziete...

Byl rok 1995, listopad, jezdzilismy z mężem szukać mebli do sypialni, oczywiscie bylo z tym sporo problemow, on chcial inne ,ja inne, albo on juz w ogole nie chcial...Nie ukladalo nam sie od tamtego czasu, zreszta i wczesniej i potem...:(( Okres permanentnych klotni zaowocoawal, tym, że zapijalam swoje nieudane zycie wieczorami...bylo mi bezgranicznie smutno..on wychodzil do naszych wspólnych znajomych, blok obok i świetnie się bawil...ja siedzialam w domu , pilam black jacka,wino, piwo, co sie dalo, byle tylko ukoić ból - to trwalo ok.miesiąca.

Na poczatku grudnia po kolejnej awanturze wyprowadzil sie z domu, do mamy. ja trwalam w odrętwieniu i pijalam coraz więcej...zaczęly się klopoty ze zdrowiem, 17 grudnia bóle żoladka nasilily sie tak, że balam sie , że strace przytomność, bylam sama w domu...

zadzwoniam na pogotowie, powiedzili, żebym przyjechala , bo nie moogą teraz nic wyslac, a to moze byc wyrostek i byle szybko , bo pęknie.

Resztkami sil wsiadlam w samochód i pojechalam do szpitala...

musze przerwać ,nie moge dalej pisać...placzę.. 

Skomentuj(2)
 
szczeście!!!!! 2002-04-26 14:43
 

Myslam,ze nie zajrze tu przed weekendem,ale jednak..tyle rzeczy sie dzieje..cala plone..jakbym miala goraczkę ..rozmawiam caly czas z tym gościem..rano, wieczorem w nocy...jest cudowny..jestem szczęsliwa,chodze jak nie przytomna...nie nie moge nawet pisa c,nie teraz...drżą mi rece...później...

Skomentuj(2)
 
Milutko... 2002-04-25 08:23
 

Milutko, bardzo  milutko...slodziutko,bardzo slodziutko... 

Wreszcie spotkalam kogos na poziomie,mily,mlody 23,czuly,inteligentny,wrażliwy facet...dlugo rozmawialismy, ostatnio chronicznie zarywam noce:))

Poprawil mi humorek,boję sie tylko,że to parorazowa akcja.

............................................................................................

Jestem kolejny dzień w domku,zalatwiam zalegle sprawy związane z firmą, w środe kończę i wreszcie wybieram sie na odpoczynek...3,4 dni, powinno wystarczyć,aby zebrać sily, choć większość tego czasu muszę poświęcić na naukę, pierwsze zaliczenia już 21 maja, a ja nieźle jestem do tylu :))

 Ostatnie wydarzenia zdecydowanie nie nastrajaly mnie do nauki , problemy emocjonalne,zawodowe , poszukiwania...wzloty i upadki...odkrywanie drzemiących glęboko pragnień , jak zdobywanie nowych lądów, fascynacje i rozczarowania...

Pochlonęly znaczną część mojej energii.Nie wiem tylko jak wytrzymam bez kompa:)) Bez rozmów , do których zdążylam się już przyzwyczaić...

/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

w domu nieciekawie...slucham Morcheeba.

 

Skomentuj(0)
 
co chcemy, a nie mozemy? 2002-04-23 23:57
 

ja chciałlaby,zeby gość któremu poslalam zdjęcie, przestal w koncu sciagac pliki z neta i pogadal ze mna...chcialabym, zeby byla burza...chciałabym schudnąć jeszcze...iśc na koncert Cramberiies,albo na jaki kolwiek inny...chcialabym patrzec prosto w słonce i ...mieć nad nim siłę.....:))

Skomentuj(4)
 
moje szczęscie..:(???? 2002-04-23 23:50
 

 

Co mnie wprawilo wczoraj w dobry nastrój....cóż...dzisiaj niewielkie znaczenie juz ma..:))

Ot, kolejna mila pogawedka, zainteresowanie , parę komplementów...i karmie się tym , staje się mi niezbędne do życia...:(

Zaczynam zastanawiac sie nad wplywem netu na ludzi, szczególnie czata , czasamito dobra zabawa , luźna  rozmowa, a czasami   totakie "nieme wolanie  o pomoc"..najprostszy sposób na powiedzenie tego , co boli, na bezwstydne wyrazenie swoich potrzeb i pragnień, bo przecież z drugiej strony nikt cię nie zna...zawsze możesz "wylączyć wtyczkę " jak cos pójdzie nie po twojej mysli , bez wyrzutów sumienia, bez późniejszych tumaczeń , to tez problem , takie uproszczanie stosunków miedzyludzkich...sprowadzanie do parteru...

czy na czacie mozna poznać ,wartosciowych ludzi ,czy można poznać kogoś w ogóle, tak naprawde ,nie...tam wszyscy ściemniaja, chcą być lepsi,ladniejsi, przystojniejsi, oryginalni , ciekawi, z super pracą ,kasą, możliwościami...

ćóż , zamyślilam się troszeczke...zupelnie niepotrzebnie i tak te moje rozważania na nic sie nikomu nie zdadzą :))

Cóż sie u mnie dzisiaj dzialo...no dzialo sie fantastycznie...cale nagromadzone podniecenie wybuchlo ze zdwojoną  silą ..:))))), nie kochalam sie z mężem...lecz z wszystkimi moimi rozmówcami ....slyszalam szczępki rozmów, szepty..czule slowa, czsami mocne, podniecające...delikatne i wulgarne...szumialo mi w glowie...bylam nie wtym swiecie...i to ...nie bylam ja...on takiej mnie ni znal...

ide spac myslac o tym co nieosiągalne...

"..nikt jej wczesniej nie pytal: co czjesz, kiedy pęcznieje tampon od krwi w Tobie..?" cyt.s.w.s.

 

 

 

 

 

 

Skomentuj(0)
 
2002-04-22 21:05
 

jestem szczęśliwa!

          

      

Skomentuj(2)
 
23.23 2002-04-21 23:33
 

 lubie te liczbe...23...imieniny godziny...

czekam na niego ,ale pewnie nie ma teraz czasu, po calym męczącym dniu wchlaniania wiedzy siedze i sącze drinka...poczucie zatrzymania w czasie nie opuszcza mnie..choć jest już późno... uciec...wyrwac sie stąd choć na chwilę...odpynąć..na chwilkę...na zawsze...gdziekolwiek...daleko...byle dalej stąd...świat nie podoba mi sie..zatrzymać..!wysiadam...!...

 

 

Skomentuj(3)
 
2002-04-21 23:22
 

  spotykamy sie na chwile ,aby dać sobie rozkosz....kto z kim ,nie wazne,ile masz lat, jaką muzyke lubisz...., co teraz czujesz...nie wazne jest nic, tylko to czego pragnesz, tylko podstawowe potrzeby fizjologiczne...zaspokoic w ten sposób skoro nie można inaczej...ubrane w ladne slowa mają starczyc aby dojść do konca...do celu calego tego  zamieszania , a  co potem,,,ten przynajmniej podziękowal...

straszne....

Skomentuj(0)
 
sobotk@ 2002-04-20 23:23
 

             Caly dzień w szkole, jestem wypompowana...ale przynajmniej sie pośmialam.!! Stwierdzilysmy z M. ,że chyba nie jesteśmy statystycznymi dziewczynami:)), ....to mile, nie lubię zlewac sie z tlumem. mam wrażenie ,ze trochę wstrząsamy opwiesciami z netu żeńską pleć, wiekszość mlodszych od nas , a gdy slyszą żarty na temat facetów, to oblewa je rumieniec...nie rozumiem...

 

                  od czasu kiedy poznalam M. zmienilam sie , to ona szlala na czacie , szukala facetów , bo mąż ją już nudzi, chociaż jest czuly, zakochany, ale jest domatorem, ona potrzebuje rozrywki...

Ze mną jest inaczej , dla rozrywki nikogo bym nie szukala, w ogole nie szukam, prawie już mialam się umówić a gościem z czata, ale stwierdzilam ,że to zy pomysl, czy slusznie?pewnie tak , nie znam go w ogóle...

Siedzę przed kompem, slucham muzyki przez sluchawki , kopię w necie , on oglada TV , pije drinka , ja wino...każdy w swoim świecie...każdy pochlonięty tym co lubi, co robimy razem...? mieszkamy i rozwiązujemy problemy dnia codziennego, tzn. klócimy się , bo ZAWSZE mamy odmienne zdanie , nawet co do skladu kanapki na śniadanie...On ZAWSZE ma racje, czasami milczę , nie mam sily odpierać argumentów.

"...już dawno żaden mężczyzna nie staral sie , aby miala taki nastrój, czula się atrakcyjna i miala najlepsze drinki w kieliszku..."

"...jej mąż od dawna nie caluje jej wlosow i jest tak cholernie ...przewidywalny. Nie ,żeby wszystko spowszechnialo ,ale zniknąl ten napęd. Wszystko ostyglo...Bywalo, ale bez tej dzikości, mistycznej tantry, tego glodu,który powodowal,że na samą myśl krew odplywala w dól i pojawiala się jak na zawolanie...wilgotność..." cyt.s.w.s

 

Skomentuj(0)
 
samotność w sieci... 2002-04-19 19:12
 

To nie by dobry pomysl by kupić tę książkę...

Jest swietna , to prawda , ale nie na mój stan ducha...

Czytam i rycze...

Ostatnio zdarza się to często...

Powtórka z :american beauty...

mam fatalny nastroj, czuje się jak gdybym nie miala skóry , wszystko mnie dotyka, sprawia ból , jestem nadwrażliwa , dużo mysle , analizuje swoje zachowanie , staram sie sobie pomóc , to chyba dobry objaw :)) , żyje do środka , sciskam się jak w gorsecie , .........mam nadzieję , że depresja nie wraca , nie mialabym sily stawic jej teraz czola...

"...najwięcej samobójstw popeniają ludzi, gdy zaczyna dziaać prozak, bo mają silę , by pójść do lazienki i wyciągnąć żyletkę..." cytat s.w.s.

wróce tu jeszcze , tyle chcialbym napisać , ....jestem zmęczona...

 

 

Skomentuj(1)
 
refleksja... 2002-04-17 16:42
 

mam okropną plataninę mysli...nie tego przeciez chce ,nie chce TYLKO SEKSU, NIE CHCE ZADNEJ TRANSAKCJI, TOWAR ZA TOWAR...nie tego szukam...meczy mnie to juz...rozbijam sie pomiedzy życiem a netem...myla mi sie granice...przesalam mu zdjecie...im zdjęcia...szukam, ale czego..kogo...za czym tak tesknię...nie mam już sily..."kamyczek na szaniec doświadczeń", nie...TO GLAZ!!!!...NA KUPIE ŚMIECI...

chcialam chyba normalnie z kims pogadać, ale nie udalo mi się....

"samotność w sieci..." muszę to przeczytać.

 

 

 

Skomentuj(2)
 
sex on line 2002-04-14 10:55
 

jak to nazwać, że przeszam inicjacje , że ktoś mnie "rozdziewiczyl"??:))

Dalam sie namówic na sex...bez seksu, nie wiem jak to nazwać, to nawet cos innego niż sex przez telefon, tu sie nawet nie mówi, tylko rytm wstukiwania, przeplatające sie szybko  teksty, drżące palce na klawiaturze, świadczą o tym, jak daleko zaszly rzeczy........, o zaangażowaniu, o przeżywanych emocjach.........

Jedno tylko zastanawia, dlaczego faceci ,którzy z zalożenia po to tam przychodzą, pytaja o męża ,dzieci.....i nie zdziwilabym się , ze o stan posiadania takze, choc tak sie nie zdarzylo, moze mam jeszcze zbyt male doswiadczenie. ha,ha.. 

Ogólnie jestem pod wrażeniem, myślę, że napewno kiedyś to powtorzę.

może juz niedl...uugo:)))

Skomentuj(2)
 
on 2002-04-11 21:32
 

nie chce mi sie pisac...bylam na interii i spotkalam goscia z czestochowy. Ma 22 lata,chcial sie spotkac, ale nie wiem , czy powinnam, chyba nawet nie chcę.

Chodzi mu wylącznie o seks....glupie to,ale mi tez,co w koncu moge oczekiwać po takiejznajomości. Szukalam trochę ciepla , zrozumienia, szacunku, adoracji może po prostu przygody...męczy mnie sprawdzanie poczty, czuję się zrezygnowana...Siedę przed ekranem tlukąc klawisze, pisze do nikąd...dziwne jest to uczucie zwierzania się sieci, przestrzeni, nikomu i potencjalnie wszystkim...anonimowo a jednak nazwanie...nie szczerze i nie do konca z dziwnym uczuciem wstydu i bariery przed otworzeniem sie...oceny (?) lapie sie na tym,że wiecej chcialabym niż mogę napisać, może z czasem to minie...

Skomentuj(1)
 
no i stało się... 2002-04-09 22:37
 

AQILA

zaczynam pisać... 2002-04-09 22:04
 

  mam 31 lat....i chcę napisać co dzieje się w miom życiu, a dzieje się różnie raz ciekawiej raz mniej, ale chcę móc przelać to "na papier" ;)), to taka forma terapii w trudnych chwilach i możliwość analizy wlasnych pragnień i zachowań. Jeżeli calego swiata szlag nie trafi ,to będę mogla tu zaglądać do konca mojego życia, a może nawet później, jako duch blądzący po sieci:))) I mogę mieć pewność ,że nikt, kto nie chcę by to czytal,  nie przeczyta i tu widzę największy plus calego przedsięwzięcia!!! Gdy mialm 17 lat pamiętnik znalazla i przeczytala mama, zaważyo to na calym moim życiu.

Skomentuj(2)
 
moje poprzednie wpisy z innej blogowej stronki... 2002-04-09 22:31
 

właśnie usłyszałam ,że jestem żałosna,bo mam pretensje o wypitą butelkę wódki i rozbite szkło i o to,że nie chę iść do łóżka z totalnie wstawinym facetem...
Chyba nie pojadę jutro do szkoły,nie moge przecież zostawic z nim małej...
życie co rusz rzuca mi jakieś kłody pod nogi...miał być spokojny,sobotni wieczór, a ja siedzę sama, chyba najbardziej sama na świecie...jutro będzie lepiej, tylko minie czas, przelecą złe godziny równie szybko jak mijają te dobre, te które chcemy zatrzymać w pamięci na zawsze, te ktore mogłyby trwać najdłużej...tak naprawdę nie ma różnicy, minuta jest minutą , godzina godziną, jedna lepsza, druga gorsza, ale trwają tyle samo ,choćbysmy tego nie chcieli...

I znowu chciałabym kochać i być kochaną, i znowu coś we mnie drży na myśl o miłości, która przecież istnieje ,sama byłam jej dowodem,miłość pierwsza,najgorętsza,najszczersza...

szkoda, że po tej pierwszej nie było więcej, może miałabym w czym wybierać, może będąc staruszką w bujanym fotelu uśmiechałabym się do moich wspomnień,może...

Choć teraz wszystko przede mną nie potrafię zrobić ani kroku... czasami czuję się jak w pułapce własnych uczuć...
 
  2002-04-06 nic takiego...
 
sobota jak sobota nic takiego sie nie działo.Cały dzień w szkole.nudy tylko jakieś ,czasami bywa ciekawiej.Cały dzień padal śnieg,była nawet burza snieżna.Jak jechałam do szkoły, był karambol na drodze,z jakieś 30 aut!
w co mi w duszy gra? jakoś zanikła ta chęć zakochania się ,może to rezygnacja z tego co nie osiągalne?Odzyskałam spokój, już mnie nie ściska w żołądku, nie czuję dziwnego niepokoju i nie drżą mi ręce...może trochę szkoda,zastanawia mnie ta nagła zmiana, jak to się dzieje,że jednego dnia człowiek szleje na czyimś punkcie,a drugiego nie pamięta nawet jego imienia...???
Może to cały dzień w szkole wypruł ze mnie resztki namiętności,a może czekam znowu na słońce........?
 
  2002-04-04 dość!!!
 
mam dosyc już godzina minęła jak czekam na gadu, a tu nic, co za cholerny dzien ,siedze przed tym kompem i nawet nie ma z kim pogadać .leci Portishhead :nobody loves me, its true........
 
  2002-04-04 zaczynam
 
to nie prima aprilis,ale zaczynam pisać dziennik.jest tyle spraw o których chciałabym napiasać,ale nie wiem od czego zacząć.boję się ...ostatnio pisałam jakieś 15lat temu i nie wspominam mile tego.pamiętnik zostałznaleziony przez mamę i do tego przeczytany,no ale taraz to zupełnie inna historia.

dziecko śpi,mąż śpi a ja jestem pod wrażeniem filmu American beauty ,jak dosłownie odnosi się do naszej rzeczywistości...dawno nie płakałam na filmie...
 
  2002-04-04 zakochanie...
 
dzisiaj był dzień cały do d....Nie opuszczało mnie dziwne pragnienie zakochania się w kim kolwiek,pragnienie az do bólu, połączone z napięciem, bo nie mogłam tego zrealizować.Czy to wiosna,czy coś sie ze mną dzieje??? 
  2002-04-04
 
mój man jest na gagdu-gadu,ale pierwsza sie nie odezwe po tym mailu o fimie...moje słoneczko pięknie świeci całą gębą, oddaję mu sie cała a on ani rusz!!!Poflirtowalabym sobie troche z nim,ale...wolę występować inkognito, więcej luzuuu.........
 
  2002-04-03 a co z informatykiem...
 
głupia ze mnie baba,takiego maila mu słac i jeszcze przepraszać,że niby nie miałam z kim sie podzielić wrażeniami po filmie!!!co za idiotka ze mnie , teraz przynajmniej dam upust swiom odczuciom i mogę tu pisac co chce i do kogo chce,a właściwie do nikogo, bo nikt nie bedzie tego oceniał i przed nikim sie nie bede sie rumienic za to co robię>>>>nigdy więcej takich maili do niego,bo to i tak nic nie da...nigdy wiecej potysiąckrotnego sprawdzania skrzynki ,czy nie odpisał...nigdy więcej!!!!

Ma cudowny styl,taki "artystyczny" ,jak lubię...wzrok przeszywający do głębi ,no i poczucie humoru...tęsknię...może znowu popsuć kompa????:)))))))
popsuć,czy nie popsuc,oto jest pytanie?
 
  2002-04-03
 
perypetii zakochania ciąg dalszy...dzisiaj prawie pożerałam go wzrokiem;))) a on nic i w sumie mu się nie dziwię, żonaty ,no ja też nie w stanie wolnym, ale on chyba z mniejszym stażem,więc jeszcze mu nie "przeszło".
Nawet gdyby zwrócił na mnie uwagę i chciał się umówić,to...i tak nie mogłabym się niepostrzerzenie wyrwać.
Nie wiem dlaczego,ale wolę chyba taki układ,choć do niczego nie prowadzi...
taki dreszczyk emocji gdy go obsługuję dodaje pikanterii moim dniom...

w weekend znowu szkoła!!!cieszę sie w sumie,choć 2x po 10 godzin,to trochę męczące.poza tym w szkole raczej odpoczywam od ciężkiego tygodnia i czuję się trochę jak na "wagarach od życia".

2face : :