Najnowsze Wpisy

lipiec Komentarze (2)
30. listopada 2002 11:03:00
linkologia.pl spis.pl

nigdy nie zginę...? 2002-07-30 17:13
 

....wszedł ,zerwałam się ze snu... trzasnął oknem ... rozwalił mój domek z kart,  podeptał zabawki, zdmuchnął okruchy spokoju we mnie, mój świat się zaszklił....

 Czy można tak łatwo zniszczyć człowieka? Można, .... mnie...ale nie do końca, nigdy  nie do końca ... ja zawsze znajdę tę siłę w sobie, by pielęgnować marzenia, by oddychać przy tobie pełną piersią, byś nie zdławił tego uśmiechu we mnie, bo ty nie jesteś tego wart, po prostu, nie dam się zabić...! Pokrój mnie na kawałki a rozmożę się przez pączkowanie, zatop mnie, a wrócę z falą powodzi, spal, a unosić się będę dławiąc cię dymem ... i nigdy nie zginę, nie zrobię ci tej przyjemności :)

 

 

 

Skomentuj(11)
 
I want save my dreams... 2002-07-30 14:15
 

śpię,  jak ten dzień , co jeszcze nocą pachnie, spod przymknietych powiek łapię promienie słońca....jest we mnie tak cicho ... przestało nawet bić serce ... i tak bezpiecznie .... harmonijnie, spokojnie, składam dłonie jak do modlitwy, by zachować ten spokój w sobie ... spać...malować...spać.... tworzyć.....gdzieś po drodze opanować ból głowy ... wziąć prysznic .... napisać mail.....pomarzyć o ....nieosiagalnym....

I want save my dreams....

Dobranoc....

Skomentuj(1)
 
obraz 2002-07-30 00:52
 

ciało kobiety to bardzo subtelny  motyw, nic nie oddaje piękna bardziej doskonale, obrazowo i dogłębnie ...   

malowałam  6 i pół godziny z Pinkiem na uszach ....teraz dopiero żyję... dopieszczone palcami do perfekcji ciało modelki , każde wgłębienie i wypukłość jej ciała, wydobyta palacami z tuzinu kolorów farb zmieszanych z czerwonym winem..... jak delikatne i dokładne dłonie kochanka, nie ominą żadnego szczegółu ... penetrują  je kawałek po kawałku, pieszczą ... wzrokiem , dotykiem, kolorem, kształtem , formą ... aż do spełnienia, aż do doskonałości obrazu.... tak doskonale można koniuszkiem palca uchwycić kształt, nadać mu wyraz.... mam dłonie w karminowej jak krew farbie, granatowej jak niebo przed burzą, żółtej jak zachód słońca....cała jestem kolorem, jestem obrazem.... powracam do pięknych miejsc we mnie.......

Skomentuj(3)
 
ucieczka.... 2002-07-29 21:25
 

....zabiorę cię w najpiękniejsze miejsce na ziemi , chcesz...? 

Pomkniemy razem przez otchłanie naszej podświadomości, wiatr owieje nam twarze, oczy zabłysną wolnością , czas będzie tylko dla nas, myśli tylko nasze i nasze odczucia. Cisza   nas oplecie , zasłoni przed gwarem brzmiących w uszach czyichś słów ... Uciekniemy tam, gdzie świat żyje innym rytmem , rytmem natury.... spokojem istnienia.     I odnajdziemy ten spokój w sobie, w koronach drzew , we wschodach słońca, w błogim uśmiechu przez sen, w rozmowach bez słów... odnajdziemy w sobie piękno drugiego człowieka .... tak po prostu , bez wysiłku .... pozwól mi odkryć siebie, a pokażę ci drogę do dzieciństwa, zapomnianej beztroski.... nauczę twe ciało spokojnie oddychać, a ustom pozwolę mówić, co chcą .... , sprawię byś płakał ze wzruszenia i smiał się do łez ... byś odnalazł czastkę wszechświata w sobie ...

zasłuchani w muzyce nie z tego świata , odpłyniemy razem ,tam, gdzie nikt nie zapyta już o nic ... gdzie tylko sen , spokojny jak oddech dziecka ... i gdzie tylko nasze nieme dusze pragnąć się bedą ...

Skomentuj(1)
 
dwa zdarzenia :) 2002-07-28 23:30
 

........ach jak ciekawy był dzisiejszy dzień , gdyby nie głupi i niezrozumialy pewnie e-mail, który wysłałam, byłby o niebo piekniejszy, ale.......:)

Miały miejsce 2 rzeczy, ktore ostatnio zdarzyły się około 6 lat temu (nie to nie sex,to zdarza mi się częściej:))........i choć obydwie obudziły wspomnienia ,to nie było w tym nic nieprzyjemnego, bolesnego ,wrecz przeciwnie, dwa trochę skrajne uczucia : radość i zdziwiona obojetność...:)

1.kupiłam farby i pierwszy raz od 6 lat namalowałam obraz....to abstrakcja, namalowana palcami , bo o pędzlu zapomniałam....:)

2.  godzinę wcześniej byłam na rowerku, wracałam sobie juz spokojnie i ....nagle zobaczyłam J. po 6 latach, po tym jak tak w sumie nagle zniknął ... nie mogłam wtedy dojść do siebie. Trudno go poznać ,zmienił się, ja zresztą też......ale przelotnie nasze spojrzenia się spotkały i wiedziałam , że mnie poznał.....szedł z dziewczyną i psem. Minełam go rowerem i jedyną myslą było to, jak się zmienił i co tu robi ? żadnego zaskoczenia, szybszego bicia serca, powrotu wspomnień.........nic!

tak się cieszę  :))))))))) uwolniłam się od przeszłości, hmm , może nie całkiem ,bo J. wisi mi kasę, ha,ha:))

Skomentuj(2)
 
firewall 2002-07-28 12:10
 

niedziela....jak echo powracaja niepotrzebne słowa , zbyt spontaniczne reakcje, nie moge robić z tego konfesjonału, burdelu, hyde parku, śmietnika....muszę zachować jakieś granice przyzwoitości ,bo stracę do siebie szacunek.....przecież ja taka nie jestem.....nie potrafię przepchać swojego wnetrza przez kabel, próbuję, ale wychodzi to nieudolnie, jestem rozumiana błędnie....zbyt błędnie....a forma rozmów ogranicza nawet mozliwość korekcji wypowiedzi, obłęd...............potrzebuję osobistego firewalla, który by blokował moje cisnące się na usta słowa.....

 

Skomentuj(5)
 
9,8,7,...3,2,1..miejsce we mnie 2002-07-27 18:53
 

dzisiaj żyję tak jakoś do środka ... może to te nocno-poranne szaleństwa trochę mnie zmęczyły...:) może długie rozmowy znowu wywołały nawał myśli w postaci zastanawiania się nad sobą ...?

mój dom....

.... czasami są takie dni, kiedy życie zwalnia .... powolność myśli, powolność ruchów, powolność odczuwania ....wtedy lubię zajrzec tam... mam  takie swoje miejsce , gdzieś tam w środku siebie...., kładę się spokojnie ,zamykam oczy, rozluźniam ciało....10,9,8,,,,,,4,3,2,1....schodzę niżej , głębiej w siebie...jest coraz spokojniej ,coraz bardziej bezpiecznie....zsuwam się delikatnie na dno mojej duszy....              

Jest tam dom...mój dom....jeden duży prostokątny pokój.....z wyjściem na ogród.  W tym pokoju jest to, z czym czuję się najlepiej i to co jest mi potrzebne ,by tak się czuć.   W kącie stoi duża, miękka, rozłożysta kanapa...siadam na niej i naciskam guzik ...otwierają  się drzwi....przychodzi zawsze ten , kogo potrzebuję ... nigdy nie wiem kto....i mówi mi to, co dla mnie jest najbardziej  istotne. Na środku pokoju stoi biurko, na nim klawiatura z małym monitorkiem, wtukuję date i na momitorku pojawiaja się obrazy z  przyszłości, przeszłości, co chcę....czasami nie pojawia sie nic .... Dalej przy ścianie jest rząd szafek i wielki kocioł ze żrącą substancją ...to "kocioł oczyszczeń" ...staje nad nim i garściami zrzucam wszystkie złe myśli, emocje... by się wypaliły...by się od nich uwolnić....To najbardziej pomaga....Po tym czuje się jak nowonarodzona....Jest też czarna szafka "nienawiści", mieszkają w niej ludzie , małe laleczki, których nienawidzę, lecz staram sie im wybaczyć....za każdym razem wyciągam je i posypuję złotym pyłem miłości....odstawiam jednak spowrotem jeszcze nie czas....jeszcze coś boli.....może następnym razem przeniosę  je do szafki obok z tymi, których kocham?                    Na końcu stoi olbrzymia szafa, kolorowa, nieco przesadnie ozdobiona, fosforyzujące  neony, cekiny, połyskujące materiały, migające lampki....to najważniejsza szafa w moim domu....mieszkają w niej karteczki z tymi wszystkimi wspaniałymi słowami , które kiedyś usłyszałam, które ktoś do mnie powiedział, pochwały, komplementy, wyznania, dowody sympatii, miłości  ...wszystko to, co wprowadza mnie w dobry nastrój w chwilach zwątpienia.   Otwieram te szafę i czytam je wszystkie , tak długo aż odzyskuję wiarę w siebie...

Przed domem jest ogród , ale o ogrodzie nastepnym razem..........

Mam ten dom od 6 lat i dobrze mi z nim było....ostatnio rzadko tam zaglądam ....wszystko pokrył kurz, boję się tam iść, bo nie wiem , czy znowu bedzie mi  tak dobrze....? A może wrócą wspomnienia .... może czas na przeprowadzkę...:)?

 Jest jeszcze we mnie tyle pięknych miejsc:) !!!

Skomentuj(7)
 
special note:) 2002-07-26 23:18
 

.....tęsknota....pamiętam tęsknotę, zrzerającą ciało po kawałku,  jeszcze pamietam ... to chodzenie z kąta w kąt ... niemożność skupienia myśli... kroki na schodach... dźwięk dzwonka ... ścisk w żołądku ... wstrzymany oddech... nie, to nie on...  jeszcze nie on ... kiedy ,boże kiedy ... ? dzwonek ,otwieram drzwi ...  jest! ...w progu przywieram wargami do jego ust , wciągam go do środka ... nogą zamykam drzwi ... szybciej!!! ... tyłem cofamy się do pokoju ... jego usta ciągle przy moich ... spragnione ... tak długo czekał ... dla mnie to wieczność ... padamy na łóżko ... mam go dla siebie, tylko dla siebie ... wpijam się w niego .. usta spęczniałe od pocałunków , przygryzione wargi ... tęskniłam , do bólu, cały dzień ... całe życie ... jesteś , wypełnij mnie... jesteśmy jednością, ,jednym ciałem ,,jednym oddechem , zespoleni jedną myślą ... jesteśmy jedną istotą , boską istotą ... świat staje w miejscu ... odpływam utulona w twoich ramionach.... nie pozwól mi tak więcej tęsknić.... 

Skomentuj(4)
 
full tolerancja? 2002-07-26 21:24
 

....gdzieś zapodziały mi się po drodze wartości moralne, wartości w ogóle, ktore wyznawałam, które były dla mnie ważne. Miłość, wierność......czuję jakbym odstawała  od wszystkich tą swoją innością - usłyszałam, że powinnam się zastanowić nad swoim życiem, coś w tym pewnie jest.... Sex bez miłości..... jakoś potrafię, czy to źle? A niby dlaczego źle? Może wolę najpierw się kochać , a potem zakochać....kto powiedział, że musi być inaczej?! Wierność, owszem , to podstawa! - jeżeli się kogoś kocha, a nie tylko z nim jest.....

...jakoś nic mnie nie może zaskoczyć , zdziwić, wszystko jest normalne, wiele jestem w stanie pojąć, zrozumieć, wytłumaczyć sobie w mniej lub bardziej racjonalny sposób.....kurcze, full tolerancja dla wszystkiego !!! Wyznania, orientacje, zachowania, dewiacje ....Czy to oznaka adaptacji do otaczajacej rzeczywistości, forma samoobrony, ucieczka w tolerancję , bo trzeba "...iść z czasem , postępem i osiągnięciami...:)", czy to droga właśnie do normalności? dzisiejszej..."normalności..."

Co mnie tak zmieniło...życie? Może tak po prostu jest wygodniej, mniej konfliktowo...nie trzeba walczyć o poglądy, stawiać na swoim, szukać poparcia...może tak mi  łatwiej się dostosować do ludzi, a im do mnie..? Z czego to wynika..?Wiem, że to nie poza, to już wrosło we mnie....jest częścią mojej postawy wobec świata, jest częścią  mnie , jest mną.....Więc może nie powinnam o tym mysleć, może to jest  O.K?

 

 

Skomentuj(1)
 
............. 2002-07-24 11:25
 

dzisiaj będzie chyba jeden z tych ciężkich dni w zyciu ... a miało było ostatnio tak dobrze ...

Muszę powiedzieć , że nie jadę, bo on nie chce ...

Narażę sie na zarzuty i pytania , bo on tak chce ...

Nie będę widzieć małej przez miesiąc, bo on nie chce ...

Zobaczę tatę tylko przez 3 dni, bo on nie chce ...

Spierdole sobie urlop, bo on tak chce ...

Zrobię wszystko ,co on chce ... bo nie mam siły go zostawić ...

...jak ja go nienawidzę ... całym sercem ... całym ciałem ... całą duszą ...  każdą myślą ...  każdym czynem ... w każdym spojrzeniu ... w każdym geście ... w każdej sekundzie życia ... nienawidzę... i już nic tego nie zmieni ...

Skomentuj(3)
 
e-mail... 2002-07-23 23:14
 

.... znalazłam maila w skrzynce, do której nie zaglądam,  z 1.07.2002....znalazłam i myślałam , że zemdleję zaraz....jedyna myśl ,która to opóźniala to,żeby zdążyć  wylogować się z konta:) Czułam się tak, jakbym odnalazła jakiś cenny, dawno zagubiony skarb, czułam podniecenie, drżenie serca, nie potrafię tego opisać .........Ktoś tak pięknie napisał:

"...Wiesz, dzisiaj jak przeczytalem twojego bloga to prawie serce mi wylecialo
na biurko....
Zakochałem sie w rozmowach z Tobą (a moze nie tylko). Juz nie moge się
doczekać nastepnego razu. No chyba ,że wyjde na niezlego kretyna i chodziło
poprostu nie o mnie. A wtedy to chyba zapadnę się pod ziemię..."

Wiesz, niczego piękniejszego w życiu nie słyszałam, siedziałam jak nieprzytomna patrząc w ten tekst....

Odgrzebałam ten wpis w blogu, ten o przyjaźni ... tak o Ciebie mi chodziło!!! Przecież już teraz wiesz! Minęło już sporo czasu ...

Czasami listy przychodzą za późno i są już nieaktualne, i tak pewnie jest w tym przypadku, ale uczucie obudzone we mnie trwa i jest mi nieziemsko przyjemnie:)))

"Piękne są tylko chwile...."  pielęgnujmy je w sobie...

 

Skomentuj(3)
 
%%%% i ciało 2002-07-23 00:22
 

 

Jest cudownie... muzyka na uszach.... alkohol we krwi... odlocik .... leniwie błądzące palce po skórze... zataczają kółka, kreślą wzory, wędrują do wigotnych ust , muskają naprzemian , biegnąc truchcikiem, to znowu zwalniają .... zastanawiając się nad tym, co znalazly po drodze ... zagłębienia , pagórki, wzniesienia, doliny ... cudowna wędrówka,  ekscytująca... nie mogą przestać...:)

Ciało...czy jest coś piekniejszego... coś bardziej harmonijnego.... kształtnego.... wrażliwego na dotyk... ciało tak pięknie reaguje, poddaje się pieszczotom,  pragnie ich... bez dotyku umiera....to tak naturalne.... nie oszczędzaj mi tego....

Skomentuj(6)
 
recepta na życie:) ??? 2002-07-21 15:51
 

.............Nie ma to, jak poszaleć na rowerze, to najlepsza chyba terapia na wszystkie kłopoty i myśli szalejące w główce .Zawsze sport i wysiłek fizyczny z tym związany działał na mnie kojaco....no cóż wydzielają się wtedy endorfiny i człowiekowi chce się żyć i ... ochotę rzucić na osobnika płci przeciwnej, ha,ha:)) Jak to mawiał mój kumpel "trening jest jak sex na  dla kobiety" ,tylko , że jemu jak Jasiowi wszystko się z sexem kojarzyło:)) Ale te endorfiny to nie bajer ! Po za tym niestety uzależniają, parę dni bez intensywnego treningu i chodzisz jak na glodzie:)) Pare dni bez sexu niby też:))

Szaleję ostatnio na rowerku dosyć intensywnie. Wczoraj nabawiłam sie lekkiego wstrząsu mózgu, bo amortyzator lekko juz siadł ,wiec wszystkie skoki czułam w głowie- to spadek po braciszku, który też nieźle go exploatowal:) Mam taką swoją trasę ok.18km. po lesie ... działa na mnie zbawiennie ... Przychodzą wtedy najbardziej szalone pomysły do głowy, wraz z potem spływają frustracje, a z każdym, kolejnym, mocnym naciskiem na pedały uwalnia się cala nagromadzona zła energia:)) Czuję ,jak dawno nie ruszane mięśnie wracaja do życia, szybciej krąży krew, wprawdzie aerobicu już prowadzić nie  bedę, ale myśl o powrocie do treningów kiełkuje we mnie ... może?

Jeden z szalonych "rowekowych pomysłów" zaowocował w postaci recepty na życie:) Moje życie ,bo nikomu nie polecam ,to kwestia indywidualnego podejścia. Stwierdziłam ,że zbytnio angażuję się emocjonalnie we wszystko, wchodzę zawsze cała w każdą sprawę, cokolwiek to jest ,czy hobby,czy nowe zainteresowanie, znajomość, pomysł, rzecz do wykonania, jak coś robie to już na maksa,  i po co mi to ? Jak chciałam poznać komputery poszłam do sklepu i powiedziałam "proszę jeden" jaki ?,hmm dobry,obojetnie, nie wiem, bo i tak nie wiem ,co ma w środku:)) I postanowiłam nauczyć się wszystkiego sama ,facio przyszedł do domu ,zainstalował sprzęt i stwierdził ,że to już ,zapytałam ,co mozna na tym robić? - wszystko!!!!!! I zaczęłam poznawać, kompa od ruchów myszką:)) Uczyłam sie na własnych błędach, wykasowałam połowę systemu operacyjnego,hi,hi:) ale były jaja :) a za niedługi czas rozkręciłam kompa i sama zainstalowałam modem, wraz z konfiguracją połączenia,!!! I czym to się skończyło? że teraz bez kompa nie mogę się obejść, służy już dokładnie do wszystkiego- DOKŁADNIE:)

To samo bylo ze sportem, ,jak już, to na całego, kontuzje kolana ,łokieć w gipsie , bo na siłowni ja musiałam być najlepsza! I tak jest ze wszystkim ,wszystko mnie pochłania do końca, także uczucia, np. miłość do J. , przyjaźń , przywiązanie..., muzyka ...odbierana całym ciałem.....więc teraz więcej luuuzu i ograniczania swoich emocji, mniej zaangażowania ,nie wszystkie sprawy są tego warte, ba, większość nie jest :)!!!

nie wiem, co z tego wyjdzie ... ale to taka asekuracja ,by nic już nie sprawiało bólu, by więcej nie zaliczać takich dołków jak ostatnio!!! bo jak  w coś do końca nie wdepniesz , to i wyjść łatwiej:)) optymistyczne zakończenie?, hmm...sama nie wiem...

Skomentuj(3)
 
jak kameleon :) 2002-07-19 23:05
 

Zmieniam się ,

zrzucam skórkę, kolejną już ...

..... podobno człowiek zmienia się co 7 lat,  mam jeszcze czas do kolejnej odnowy, ale chyba moja psyche nie chce tracić życia na czekanie:)))) To zdarzenia zmieniają człowieka, nowe doznania, emocje, znajomości i wywołane tym myśli, taka zmiana to milczenie wewnątrz siebie , trochę do środka, to odkrywanie nowych pokładów siły, uczuć, wrażliwości , poznawanie siebie ... to zmiana na lepsze :)  Co się we mnie zmienia, nie potrafię narazie okreslić ... to kokon z motylem ... poczekam, mam czas ... jest tak spokojnie ...

"final cut" Pinka ... to był chyba przełom .. coś pękło ... legło we łzach ...  final cut ... coś zakiełkowało ... dziwne uczucia wywolała we mnie ta piosenka i ... zmiany, odbieram muzykę wszystkimi zmysłami ,ale nigdy aż tak nic na mnie nie działało ...  będę pamiętać ją na zawsze ...

 

Skomentuj(0)
 
godzina szczerości 2002-07-19 00:45
 

północ.......godzina szczerości,więc zaczynajmy....

00.01. czekam...

00.02. dzisiaj padal deszcz,.więc nie byłam na rowerze...wczoraj pojechalam wyszaleć się ... dawno tak nie było ,kręte ścieżki w lesie ,pagórki,zakręty,pędzilam co sił... gałęzie smagały mi twarz..padał lekki deszcz na moje nagie ramiona ... czułam życie w sobie ... pęd powietrza ... dawkę adrenaliny ... było cudownie:) zapach mokrego lasu ... ściana chumur ... chwila przed burzą ... muzyka w uszach ... myślalam ,że mogę tylko jeździć z Metalicą , okazalo się , że nie:)...

00.08. byłam nad jeziorkiem, roslo tam kiedyś stare drzewo, ktoś tam dla mnie wyrył  "kocham cię"... pozostał teraz tylko zbutwiały pień ... dalej łąka ... hm.. robiłam tam swoje pierwsze zdjęcia ... jeszcze czarno -białe ,przełamywałam wstyd ... miłość go przełamywała, było cudownie ... pozostał kamień .. zbyt ciężki by ktoś go ruszył i po co ?

00.23. bawilam się z małą balonem, wielkim, dmuchanym...  zabawa to jak powrót do dzieciństwa, niewinna, szalona,spontaniczna, śmiech ,jak oddech od świata ... uwielbiam sie bawić ...

00.26. butelka wina wypita z nim ... kurwa czego ty sluchasz? Kocia muzyka !!! to nie ważne ,że przez słuchawki ... On nie czuje tego , nie rozumie, że można kochać muzykę i płakać przy niej ... nevermind ...

00.29. lekko zmatowiona ,połyskująca w świetle obrączka ... wzrok sporadycznie odwracany od telewizora ... w oczach coś ,co dawno zgasło ,nie mogę tego dać ... "idziemy do łóżka? tylko się umyję , a potem możesz tu wrócić ... "

00.34. upiłam się ... głupie mysli drążą mi czaszkę ... i ta cholerna muzyka jak echo obija się we mnie, nie mogę jej zdławić ... wyrzuty sumienia ... kolejne błędy ... źle lokowane uczucia ... zbyt wiele szczerości ... tego nikt nie chce ... muszę się dostosować ,bo stracę resztki szacunku do siebie ... i kurwa nie szukam już niczego ... czekam ...

00.41. the end of day...

Skomentuj(1)
 
jedna z moich twarzy 2002-07-18 23:16
 

Dzień za dniem miłość szarzeje
Jak skóra umierającego człowieka
Noc po nocy udajemy, że wszystko jest w porządku
Ale ja zestarzałem się, a ty oziębłaś i nic już nas nie bawi
I czuję jak nadchodzi kolejne moje wcielenie
Czuję, że jestem zimny jak ostrze brzytwy
Suchy jak pogrzebowe cymbały
Biegnij do sypialni, do walizki po lewej stronie
Znajdziesz tam moją ulubioną siekierę
Nie bądź taka przerażona
To jest tylko przemijająca faza,
Tylko jeden z moich złych dni
Czy chciałabyś pooglądać telewizję ?
Lub może iść do łóżka ?
Lub przemyśleć dyskretne wyjście ?
Czy chciałabyś coś do jedzenia ?
Czy chciałabyś nauczyć się latać ?
Czy chciałabyś zobaczyć jak ja próbuję ?
Czy chciałabyś wezwać gliniarzy ?
Czy myślisz, że to ja się zatrzymałem ?
Dlaczego uciekasz ?

pink floyd

Skomentuj(0)
 
burza 2002-07-18 16:08
 

wreszcie spadł deszcz, była cudowna burza...

ja też miałam swoją burzę myśli, zmysłów, skojarzeń ... burzę nad burzami:) teraz leczę spustoszenia jakie we mnie pozostawiła ...i myślę,że następnym razem ukryję się przed nią głęboko, nie bedę wychodzić na deszcz,słuchać grzmotów w sercu...po co, to bez sensu

Skomentuj(3)
 
"final cut" 2002-07-17 23:29
 

"..........Był taki chłopiec, który miał halucynacje,
że uprawiał miłość z dziewczynkami
z okładek ilustrowanych magazynów
On jest ciekawy
czy śpisz ze swoją nową wiarą
Czy ktokolwiek mógłby go kochać?
A może to tylko szalony sen?

A gdybym pokazał ci swoją ciemną stronę
Byłabyś ze mną wieczorem?
A gdybym otworzył przed tobą swoje serce
i pokazał ci swoje słabości
To co byś zrobiła?
Czy sprzedałabyś to zaraz w gazecie?
Zabrałabyś dzieci a mnie zostawiła samego?
Usmiechałabyś się uspokojająco
szepcząc coś przez telefon
Kazałabyś mi się pakować,
czy może zabrałabyś mnie do siebie?

Muszę obnażyć i tak nagie, moje uczucia
Nadszedł czas, by zerwać zasłonę
Trzymam żyletkę w drżących dłoniach
Gotowy, by to zrobić
i właśnie wtedy zadzwonił telefon
Nigdy nie miałem dość sił
na to ostatnie cięcie..."

(Pink Floyd)

...dołujący tekst, ale piękny utwór, chce się płakać... płaczę... porusza gdzieś głęboko drzemiące uczucia, nie potrafię ich nazwać, określić... wywołują ból ... ale czuję jak drży mi serce... to tylko Pink... nic wiecej.... boże, czemu mi tak źle...? Czy ja czegoś chciałam ...? Tylko spokoju ... "spokój ma kolor zielony...mieszka w koronach drzew" ... słucham tego już drugą godzinę ... popierdolony świat ... dlaczego nie można mieć tego czego pragniemy ... choć namiastki ... co warte jest życie ... pokręcone drogi ... nie ci ludzie ... nie na tych miejscach ... tęsknota do nieosiągalnego ...  "nigdy nie miałam dość sił na to ostatnie cięcie...", nigdy wcześniej...

przeklinam cię za to,że wkońcu po ciężkich próbach usłyszałam tę piosenkę, widocznie nie dane mi było...

Skomentuj(1)
 
nuda i "cala jej miłość" 2002-07-15 23:58
 

nuda, rzeczywiście, słucham Pinka, może nie tego, co bym chciała, ale ten sciągnięty nie rusza:(( słucham i czekam...czekam i słucham....cudowna letnia noc zawieszona w próżni... mija...pozostał na ustach smak czerwonego wina....

Cała moja miłość ...

Moje dłonie ubrane w Twoje pocałunki
Moje usta otulone ciepłem Twoich ust
Ja cała zastygła w geście oczekiwania
Spragniona...
Dotykasz nieśmiało lekkim jak atłas muśnięciem
Zamieram...
Oddycham niespokojnie jakbym chciała
Wchłonąć w płuca Wszechświat
Krzyczę...
W tym jednym krzyku jest wszystko
Ziemia i niebo a na nim cała nasza miłość
Proszę...
Nie pytaj, co będzie z nami jutro
Dla mnie jutro może być już teraz

(anna wróblewska)

k....a i znowu się rozmarzyłam...! dobranoc...

Skomentuj(7)
 
granice moralności ?,hmm.. 2002-07-14 20:32
 

co jest najważniejsze? żeby nie przekroczyć pewnych granic,  a dlaczego?....granice po to są....co nas ogranicza....moralność?, napewno, i pewien system ważnych dla nas wartości....ale to takie płynne granice, zależne od tylu sytuacji....ulegam poczuciu ich zatracania....czy szaleństwo jest "moralne"..?...czy można posunąć sie za daleko, by przeżyc coś fascynującego..? Nawet o tym nie myślę....bo tak łatwo ulegam marzeniom....starczy impuls i jestem gotowa na wszystko....może szkoda mi życia....może chcę coś z niego mieć...może szukam ...tego zapomnianego już dawno blasku pożądania w czyichś oczach, tego bezgranicznego uwielbienia....fascynacji? Choćby chwilowej, warto życ dla tych krótkich chwil, bo to one składają sie na lata. A pewnie nie powinnam....już słyszę te moralizujace głosy....masz przecież teraz ułożone życie....obowiazki.... i dlatego  nie masz już prawa do niczego!!!

Tylko ja tak nie chcę, wszystko we mnie krzyczy, że mam to prawo, choć nie mam możliwości, mam to prawo, choć to sprzeczne z moim systemem wartości, mam to prawo,choć to potępiające, mam to prawo do szczęścia,i nie będę czekać , aż życie przeleci mi miedzy palcami, .... i przekroczę granice....:) bo po to są...carpe diem...wracam do siebie:))

Skomentuj(2)
 
to o czym nie powiem... 2002-07-14 09:40
 

Pomyśl....

Widzisz to w moich oczach
To, o czym nigdy nie powiem...
Bo jak opowiedzieć mam smutek
Zamknięty za ścianą powiek
Jak wytłumaczyć pragnienie?
Jak zamaskować tęsknotę
Gdy dusza leży na dłoni
Powiedz mi jak mam to zrobić
Jak żyć by nikogo nie zranić?

(anna wróblewska)

Skomentuj(0)
 
zasnąć..... 2002-07-12 20:45
 

.....zasnąć....spać jak najdłużej.....przespać życie.....obudzić się na chwilę przed śmiercią.....(przynajmniej nie powiem, że całe życie mi się przewinęło przed oczami :)) bo je przespałam),.... tak, czarny humor, ciężkie klimaty..., gradowe chmury....ciosany granat nieba.... toczone łzy..... ciężar na ramionach.... pociemniałe oczy.... zaciśnięte usta.... ciało z kamienia....tkwię, jak głaz w przestrzeni....świat stanął....przestał się kręcić....czas się zatrzymał.....myślę....przepuszczam przez siebie tony reakcji....odczuć...emocji.... niech płyną.....przepłyną....odpłyną......nie zatrzymam żadnej...powoli przetoczą się ciężarem przez duszę uległą..... nie stawiam oporu.....tylko spokojnie czekam.....

Skomentuj(3)
 
wartościowanie zdarzeń ;) 2002-07-11 22:11
 

..........wiesz...głupia jestem, nie zakochałam się....to tylko zauroczenie, zrozumiałam ,że rozmowa z Tobą daje mi o wiele więcej satysfakcji niż uśmiech jakiegoś studencika, choćby nie wiem jak czarujący:))) i co najważniejsze: mam takie same objawy "po":))) tylko czym innym wywołane:))ha,ha:)...taka to złożona jest kobieca natura,że czasami sama nie wiem co czuję...a już tym bardziej nie znam przyczyn tych uczuć,ale to zabawa dla psychologa:))

Różnimy się, wiem...ale to przynajmniej mnie wzbogacająca różnica:)Ty masz inne spojrzenie na świat,jesteś taki poukładany,skończone studia,dziewczyna,wkrótce żona,dom,pewnie i dzieci...masz jakieś sprecyzowane plany,mniej lub bardziej ,ale masz. Masz też jasno określone zasady :co dobre, a co złe...ja nie...dla mnie wszystko zależy od sytuacji, wiem,że nie zawsze mnie rozumiesz i pochwalasz to, co robię,ale dziekuję ci, że jesteś,że czasami chłonę Twoje wartości,pozwalam sobie na przyjęcie krytyki,i... jeszcze coś: dzieki Tobie, (tego pewnie nie zrozumiesz nigdy i nie próbuj nawet)odczuwam spokój i radość przytulając maleńką,od 3 lat oczekiwane uczucie spełnienia i pogodzenia z sobą...  I wiesz ,może jeszcze kilkaset;) rozmów z Tobą i rzucę się z miłości na mojego męża...może?... dziekuję ...i robię to tu ,nie w mailu, bo to tu zostanie i gdy kiedyś będzie źle, to wrócę i przypomnę sobie... dobranoc.

 

słyszę echo własnych słów... tak szczera tu jeszcze nie byłam...

Skomentuj(1)
 
facet w okularkach:)) 2002-07-11 20:23
 

Pisałam o nim kiedyś.....przewija się przez moje życie bardziej lub mniej znacząc ślad....widzimy się jakieś 2 minuty na 24h, ale za to jakie !!!.......ON - wysoki, szczupły blondyn w okularkach, przystojny jak cholera (typ intelektualisty-luzaka) ,strzęsącymi rękoma usiłuje wyciągnąć coś z portfela, lecą mu pieniądze....posyła mi ten czarujacy i cholernie nieśmiały uśmiech spod powiek, wie, że patrzę.... spuszcza wzrok, ja nie ,wręcz przeciwnie, mam na twarzy jeden z "tych" uśmiechów, których nie uchwyci nawet wytrawny fotograf( czasami udaje mi się zobaczyć go w lustrze, jak rozmawiam przez telefon z kimś wyjątkowym :)) i pewnie przez GG:)) W środku pękam ze śmiechu i rozsadzającej mnie radości...podoba mi się:)) Kiedyś zapytał  mnie, co czytam, a ja hmm.. "Enter", "PC computer" i takie tam:) no i znaleźlismy wspólny temat, choć rozmowa nie idzie nam dobrze przez tę jego niesmiałość, ale ja staram sie jak mogę, ha,ha:) więc czasami trwa nawet 5 min. (to już rekord:))))  

 Cała powtarzająca się scenka rozbawia mnie to do białości, ale widzę w tym jego wzroku coś jeszcze i rosnę .... staję się w ułamku sekundy piękniejsza, wyjątkowa, nagrodzona, szczęśliwsza., pożądana ...I POZOSTAJĘ TAKA NA DŁUGO....to tylko taka gra, ale daje nam obojgu chyba , wiele przyjemności.....

Skomentuj(7)
 
awantura i ....spokój 2002-07-10 19:11
 

<<<<<<<<<<<awantura>>>>>>>>>>>>>>

...chciałam być sama, pospacerować po mieście...zrobić coś dla siebie...wreszcie, ale okazało się, że nie mogę !a  bo..po co? a czemu nie ze mną? a lepiej idź na rower...! dobra, ale popołudniu, i nie dziś ,jutro! oszalałaś ,patrz z czego żyjesz !!! skończ wymyślać !... trzeba więcej? nie...mi starczy. Zostałam i wszystko we mnie krzyczało....potem mama dorwała mnie i zaczęla wypytywać dlaczego on się do niej nie odzywa, a ja jestem wyrodną córką, bo...nie byłam u niej w niedzielę i jeszcze wyłączyłam komórę...chciało mi się ryczeć....! Wróciłam z małą do domu a tam ciąg dalszy...."najlepiej się wyprowadź , to będziesz robić co chcesz, chodzić gdzie chcesz...ale sama ,mała zostaje ze mną.!!!!!!!!!!!" Więc się nigdzie nie wybieram....ale myślę nad tym, myśl ta drąży mi czaszkę....jechałam po wpisy do indexu, starałam się zagłuszyć ją muzyką....nic nie pomogło ,pozostało mi tylko dudnienie  w uszach i uczucie, że znowu stoję na rozdrożu i muszę podjąć decyzję...nie cierpię podejmowania decyzji....więc pewnie nie zrobię nic....i nie mam z kim o tym pogadać...i... pewnie wieczorem zapyta, co z wakacjami....wspólnymi? I będę musiała coś postanowić...dlaczego wszyscy się mnie czepiają....?

Ja już nie chcę miłości , nie chcę się w nikim zakochiwać, nie chcę już szukać szczęścia, ja już nie wierzę w miłość...i nie potrzebuję nikogo...

...tylko spokoju... spokój ma kolor zielony i mieszka w koronach drzew, czasami jest też niebieski w bezkresie nieba, w szumie morza...,lub pomarańczowy w trzasku płonącego ogniska, różowy w poezji..., karminowy w muzyce,i  złoty- utulony w kochanych ramionach... 

(dlaczego więc płaczę, pisząc to?) bo... jestem niepoprawną marzycielką...

Skomentuj(4)
 
wszystko za późno :( 2002-07-09 20:43
 

....zawsze za późno dorastałam do wszystkich rzeczy w życiu, za późno ....zawsze chciałam zatrzymać czas, w którym żyłam, ślub, a na cholerę ,ale dobra, bedzie mieszkanie, opłaca się...dziecko, tak ale potem ,bo jeszcze nie dorosłam, chcę żyć, imprezy, balangi , wreszcie sama, bez starych... studia ,owszem,  ale nie teraz, bo teraz robię kasę....w końcu dorosłam mając 29 lat, i wszystko spóźnione, nawet spóźnione relacje z rówieśnikami, nie rozumiem ich, ich zachowań ,przewidywalności, obowiazkowości, śmiertelnej powagi, braku luzu... , są czasami tak odlegli dla mnie ( pewnie zrozumię za parę lat).....wszystko spóźnione...jak tak dalej będzie to nie zdążę przed czasem....

jak moja babcia....parę lat kupowała sobie telewizor..."gdzie mi na stare lata potrzebny nowy...?", latałam , naprawiałam, nic już nie było widać , a ona żyła TV...w końcu pojechalismy do sklepu ,wzięła nowy na raty, piękny obraz, czysty...ulga dla wszystkich, a dla niej niesamowita radość ....nacieszyła się nim 2 miesiące, zachorowała.............. i nie wróciła już ze szpitala :(((

Skomentuj(4)
 
o kominie... 2002-07-08 23:13
 

"..DO AQILI!!!!!!!!! jak nie wiesz co zrobić, to mam fajną propozycję... od paru... mam taki fajny komin w mieście od kotlowni. komin ma 53 metry i jest na niego DRABINKA (jak na kazdy komin) i tam sobie wchodzę od czasu do czasu (nieraz sam, nieraz ze znajomymi) i sobie piję i patrzę na wszystko z góry (nieraz nawet sikam i rzygam itd. na wszystko z góry)... polecam... papa "

Skomentuj(3)
 
KURWA! 2002-07-08 18:29
 

. . . kurwa, kurwa, kurwa !. . . tu mogę powiedzieć wszystko, tu mogę być wulgarna, tak! i będę. . . kurwa by to wzięła!  tu jest mój szczyt góry ,  gdzie mogę wrzeszczeć,  tu jest mój Mont Everest,  mój pokój z miękkimi ścianami, gdzie mogę tłuć głową z bezsilności,  mój skok na bungi,  moja dawka kokainy,  mój 53 metrowy  komin, moje wołanie w próżnię, mój konfesjonał. . . a jak nie tu,  to znajdę podobne miejsce. . . mam dosyć, tak ! kurwa! mam dosyć , I can`t !!! I can`t stand it !!!!!!! Help me. . . . ! Nie mam już siły , na nic, nie mam już,  kurwa,  siły. . . .                                                                            no coments.

The End. . .of Aqila.

Skomentuj(6)
 
bezsenna noc... 2002-07-07 15:20
 

...Wczoraj dopadła mnie jedna z tych bezsennych nocy, które raz na czas się zdarzają.....Myśli wtedy nabierają rozpędu jak w wirówce i nic ich nie może powstrzymać, kreują dziwne obrazy, rodzą marzenia... wszystko jest takie proste, bardziej realne staje się prawdopodobieństwo ich spełnienia...W nocy bardziej wyostrzone są zmysły, jak u dzikich zwierząt, rodzą się fantazje, czuć tę niepowtarzalność chwili i jej zmysłowość, przychodzi pragnienie czytania poezji, słuchania innej niż zwykle muzyki, przytulenia się do kogoś.....miłości......czasami lubię bezsenne noce...:) ale z kimś....

Skomentuj(2)
 
miłość...? 2002-07-06 19:42
 

....dlaczego ludzie tak tęsknią za miłością , pytałam ostatnio, co to znaczy, że kogoś kochasz, jakie to uczucie...? problem w tym , że dla każdego to coś innego i dla mnie też .Nie mam definicji miłości, ale pamiętam uczucie do J., wcześniej do męża...Moja miłość bolała, rzadko przynosiła radość, częste kłótnie, zazdrość, nietolerancja...błagałam Boga na kolanach ,by mi go nie zabierał, byśmy zawsze byli razem i Bóg spełnił moją prośbę, teraz wiem ,że prosi się tylko o naprawdę ważne rzeczy, bo istnieje ryzyko spełnienia :)

 Z  J. bylo inaczej, szczęście i niepewność jutra zabijały mnie od środka, aż w końcu zabiły..., ale pamiętam uczucie miłości, było jak narkotyk w żyłach, żyłam na ciągłym haju, podniecona, z błyszczącymi oczami i mocno bijącym sercem, nieustannie...i spragniona jego obecności, dotyku, głosu , spojrzenia,  tak, to chyba miłość... albo dopamina:)

tęsknię za tym uczuciem... tęsknota przychodzi i zaciska mi palce na szyji , duszę się...czuję pod palcami ciepło kochanego człowieka, jego delikatny dotyk na twarzy, obejmujące mnie ramiona, chcę się mocno wtulić, posłuchać bicia serca, i tak spokojnie zasnąć...odzyskać wreszcie spokój...boże pomóż mi...

Skomentuj(3)
 
ogród... 2002-07-05 23:51
 

pojechalam dzisiaj do mojego ogrodu, by przemyslec pare sparawjest tam cicho, bezpiecznie,dziko, owionął  mnie intensywny zapach kwiatów, wszelakich,rosnących w każdym kącie, nie tkniętych reką ogrodnika, trawa do kolan,cudowny cień drzew, niepoukładana natura... usiadlam na trawie, zdjęłam byty i bosymi  stopami rozkoszowałam się jej miękkością. Słońce rozpływało mi się po czole,rozprowadzając po żyłach kolejny łyk piwa... jak dobrze, nareszcie... koszmarne popołudnie, wróciły wspomnienia o A.  i ta, tak dobrze znana bezsilność drążąca myśli...

teraz jest już lepiej ,nie czuję już nic, tylko zmęczenie całym światem i .....smutek...

K. gdzie jesteś , potrzebuję Cię....nevermind.

Skomentuj(1)
 
pozwolę ci :) 2002-07-05 09:02
 

"...podaruj mi coś czego ja nie zdobędę sama

a wtedy ja powiem ci : możesz mnie dotknąć...

może pozwolę ci byś ze mną budził się

może powiem ci jakie lubię wino

może pozwolę byś zapalił świeczkę gdy

w pewną zimową noc zgaśnie światło..."

 

HEY

Skomentuj(1)
 
do sang-froida...> 2002-07-04 23:27
 

do sang-froida...

...w końcu musiałam coś do Ciebie napisać...intrygujesz mnie od samego początku, niby nic, a jednak coś jest w Twoich tekstach, czasami wulgarnych ,lecz zawsze kryjących pewną prawdę ...za każdym razem otwierasz we mnie kolejną szufladkę z nowymi emocjami....nie potrafię tego nazwać, nie potrafię tego opisać, może to przasadzone, ale tak czuję i nic na to nie jestem w stanie poradzić i nie wstydzę się tych uczuć, bo tu nie wstydzę się niczego...i czerpię z tego cholerną satysfakcję:)))

Skomentuj(2)
2face : :

czerwiec Komentarze (0)
30. listopada 2002 11:01:00
linkologia.pl spis.pl

MOJA 100-NA NOTKA :)) 2002-06-30 23:27
 

hmm, już tego tyle...przydałoby się jakies podsumowanie, chociaż robiłam to pare dni temu, więc...czuję tak podniosly nastrój ,że po prostu nie wiem co napisać ha,ha:)) Ależ wiem , inaczej bym nie zaczynała...:)

o sobie...mała refleksja:)

"powiedz jak wygladasz, opisz się..."- pytają na chat-ie...nienawidzę tych pytań , kij komu do tego jak wyglądam, nie startuję w konkursie MISS;)) Więc nie będę się opisywać-wybranym mogę przesłać fotki: ))

Ja - mieszanka wszystkiego , co chyba może być w człowieku,mieszanka piorunująca:)

 potrafię wczuć się w każdą rolę, mogę być kimkolwiek, jakakolwiek...czasami tracę poczucie tożsamości....jaka tak naprawdę jestem? Gdzie jest droga do mnie prawdziwej, do mnie samej....nie , to nie poza. To setki moich tożsamości ścierających sie w środku,   popadam ze skrajności w skarajność, bez przyczyny, czasami cyniczna do bólu...,ranię...tak niechcący, czasami spontaniczna narażam się na krytykę... nie rozumiem siebie do końca i nikt tymbardziej nie zrozumie mnie. Szukam niestrudzenie.... recepty na szczęście , recepty na życie,  sensu istnienia, dlaczego...?                                                                                                                                                     Ja- Kobieta ...to mówi samo za siebie;) zmysłowa, wrażliwa, prowokująca , skala od romantyzmu do subtelnej perwersji...;) czasami nie odkrywam jej w sobie do końca, czasami wypelnia mnie zanadto.... Ja- dziecko, które we mnie cichutko śpi, budzone szalonym biegiem po kałużach, zabawą na śniegu, ciepłem poduszki na noc, obrazami z dzieciństwa...

ja-ktoś, za kim tęsknię....

Skomentuj(2)
 
KTOŚ :)) 2002-06-30 17:30
 

Jest pewien "KTOŚ" na GG , spadł mi jak z nieba:)) dobrze mi się z nim rozmawia......o wszystkim - są rzeczy, o których nikt wcześniej nie wiedział, nie mówiłam, bo po prostu było mi wstyd....nawet tu. Co sprawia, że nie mam oporów , nie wiem, nie muszę wiedzieć.          Jest O.K. carpe diem...:)) Chodzę niewyspana, ale...;)) wygadałam się ,powróciły wspomnienia,bolało, i nie zmienię tego, pewnie zawsze tak bedzie, staram sie tylko pielęgnować w sobie te najprzyjemniejsze, one dowartościowują....

Dzieki niemu chyba zrozumiałam ,że muszę odciąć się od przeszłości, zapomnieć....małe kasowanko plików w mózgu "delete all"...."yes"...enter ;))

ale do cholery jest jeszcze "kosz"...../////////////////////////////////"przywróć"

Skomentuj(3)
 
scena z życia wzięta... 2002-06-30 07:44
 

niedziela ,7 rano..." wstawaj! nie pomożesz nam się ubrać, wychodzimy! Ty zostajesz więc pomóż chociaż..." Racja, wstaję...pomagam...wychodzą...robię sobie kawę...mocną  ,by obudzić coś, co jeszcze jest mną, tam w środku, coś, co jeszcze nie krzyczy, nie połyka łez...tę moja najpiękniejszą część, którą kocham, którą ktoś może kiedyś zauważy i pokocha...łzy płyna mi po policzkach, niedzielny poranek, ból głowy...to wczorajsze wino, zbyt dużo wina, zbyt mało hamulców, stygnąca kawa, mokre, zaspane oczy, słońce za oknem ,wstaje leniwy niedzielny poranek...świat śpi...                      

 Gdzieś tam, ktoś pewnie podaje komuś śniadanie do łóżka...gorąca, białą kawę, grzanki...,pocałunek- podziękowanie za wspólną noc...pościel  pachnie wspomnieniami upojnych chwil , gdzieś tam...

 

Skomentuj(1)
 
My Kobiety...dla Was :)) 2002-06-29 22:29
 

My kobiety tak bardzo staramy sie podobać mężczyznom, czynimy te wszystkie zabiegi ,by ujrzeć w waszych oczach uznanie,aprobatę ..może podniecenie..? te wszystkie staranne makijaże, figury dręczone ćwiczeniami, ciuchy, gładka skóra,wypielęgnowane ciała,wizyty w solarium, by w razie czego..;) hmm,  A wy patrzycie na nas zza witryn sklepowych, zza  szyb samochodów, mijamy się w tlumie, dotykając przypadkiem,wymieniamy uśmiech spod zawstydzonych powiek..., ciało bezwiednie pręży się ,chód staje się bardziej sprężysty, promieniujemy cudowną energią.... to nagroda dla nas....uśmiechajcie się częsciej :)))

Skomentuj(5)
 
ach,jak cudownie:) 2002-06-29 18:09
 

ach, jak cudownie...:)) Dawno nie bylam w tak dobrym humorze, dlaczego ,nie wiem niestety...:), szkoda ,bo pewnie aplikowałabym sobie cześciej takie kuracje:) Jakiś wewnetrzny spokój, radość, nie wiadomo skąd....trwa...wraz z bólem głowy:)),to przez to niewyspanie..5,6h dziennie mi nie starcza, ale niech to..:) Nie warto spać, czasami po prostu szkoda czasu na sen...;) Jestem sama...cisza ,spokój, ...WOLNOŚĆ!!! Kocham ten stan ...niech trwa...nio może bez bólu głowy, ha,ha:))

Pewnie wieczorem wszystko wróci do normy...niedługo kończy się sesja i nie będę miała już pretekstu, żeby siedzieć do nocy przy kompie. Chociaż zamierzam uczyć się HTML :)) Wkurza mnie moja rozjechana strona i to ,że nie mogę wklejać zdjęć ,tam gdzie chcę:)

Skomentuj(1)
 
nie wiem... 2002-06-28 22:29
 

nie wiem Boże, po co mnie stworzyłeś, ale jest w tym Twoja wola ,więc jestem

nie wiem W. po co mnie pokochałeś , ale tak musiało być ,więc mnie (nie)kochasz

nie wiem moja maleńka , po co Cię urodziłam, gdy swiat jest taki podły

nie wiem moje serce, kiedy bedziesz bezpieczne , bo nadzieji nie ma

nie wiem moja duszo, kiedy bedziesz czysta, bo nie mam rozgrzeszenia

nie wiem moje ciało , czy doznasz spelnienia, bo to zakazane

nie wiem mój rozumie, czy  jestes w stanie to objąć , bo to niezrozumiałe...

Skomentuj(2)
 
fotografia:) 2002-06-28 15:31
 

zabawa kształtem, formą, światłem ,cieniem...cóż jestem zapalonym fotografikiem, od dziecka;)) fascynują mnie zdjęcia...Mam ich mnóstwo,całe szuflady,sterty albumów,stosy CD....są częścią mojego życia, nieodłączną, lubię wracać do wspomnień ...To zatrzymane ułamki sekund, a tak wiele w sobie zawierają...

Swoich nie zamieszczam tu z wiadomych przyczyn ha,ha:))

Skomentuj(1)
 
"mowa" niewerbalna:) i ból głowy:)) 2002-06-28 09:03
 

pozostał ból głowy, i dziwne uczucie ....przegięłam wczoraj i to na całej linii...;))

Coraz częściej puszczają mi hamulce..(.może dolać płynu;),ale nic na to nie poradzę, że tak łatwo poddaję się chwili, reaguję spontanicznie, może za...? Nie byłam taka ,to ta nowa forma przekazu jaką jest net sprawia, że łatwiej mówić mi o swoich uczuciach, czasami za łatwo...czy to źle...Tak,bo może być błędnie zrozumiane. Dysponujemy tu tylko slowami, a one tak wiele i niewiele w sumie znaczą, są środkiem przekazu, ograniczonym, brak kontaktu wzrokowego, mimiki, gestów....całej tej niewerbalnej mowy ciała, która pozwala lepiej zrozumiec intencje drugiego czlowieka. Nie nadaje się do tego...:))

Skomentuj(4)
 
czytelnik;) 2002-06-27 18:10
 

co mam powiedzieć ,jestem zaskoczona....ktoś poddał wnikliwej ocenie prawie każdy mój wpis w blogu..., lepiej nie zrobiłby tego mój psychoanalityk, gdybym go miała.ha,ha :)) Jestem ciekawa ,co go do tego skłoniło? To kawał lektury....tak a`propos to za niedługo będę miała 100 wpis!!! ciekawe, czy ktoś już ma?

Skomentuj(2)
 
głupota.. 2002-06-27 12:14
 

hahahahahahahahhhhhhhaaaaaaaaaaaaa:)))))))))) i czego tu się smiać, chyba tylko z własnej głupoty,bo co pozostało? Błędy...błędy...każdy je popełnia....,jak można czegoś nie spróbować , żeby się nie sparzyć?-uwierzyć innym, że jest gorące...:)) A może jednak tylko letnie...? Moje błędy nie są szkodliwe dla nikogo tylko dla mnie samej...,moje decyzje (narazie) też...i tak pozostanie...

Skomentuj(1)
 
refleksja 3m... 2002-06-26 22:44
 

podsumowanie  3 miesięcy od kiedy piszę bloga :

  1. jestem w stanie lepiej określać swoje odczucia, to mi pomaga
  2. piszę rzeczywiście to co myślę ,nie pod "publikę", jestem szczera, to ważne...
  3. poznałam parę świetnych osób :))
  4. przeżyłam wzloty i upadki, plątaninę uczuć, różnorodność emocji ..
  5. szukam.... i dalej nie znalazłam
  6. uzależniłam się od netu :))
  7. uzależniłam się od seksu ....w necie;))
  8. odkryłam drzemiące głęboko swoje drugie "ja"
  9. dalej nie radzę sobie z sobą i ....
  10. .....ze swoim życiem
  11. przez moje maile i GG przewinęły się chyba najbardziej skrajne uczucia....ból, lęk, miłość, śmierć,choroba, pożądanie,  przyjaźń....rozczarowanie, kłamstwa...,poezja...seks...
  12. powróciły bolesne wspomnienia sprzed lat...
  13. napisałam pierwsze od lat wiersze...
  14. zmieniłam się ....
  15. ...coś jeszcze...?pewnie tak...;))
  16. i jeszcze nie kończę..:))))))!!!!!
Skomentuj(1)
 
THE DESERT... 2002-06-25 21:53
 

 ...pustynia ...jak wiele ma znaczeń.... to bezmiar przestrzeni ,"samotność" formy , potęga ziaren piasku, tłumy ocierających się o siebie kruszców tworzących niesamowite struktury...zagłada, śmierć...

lubię leżeć na piasku, czuć go każdą cząsteczką ciała,  rozcierać , przesypywać przez palce, rozgarniać dłońmi...takie małe bezbronne ziarenka, patrzę jak skrzą się w słońcu na mojej skórze, zsypują z krągłości....zagłębiają w doliny...bezwstydna wędrówka piasku po moim ciele, ulegam jej.....kiedyś mnie zasypie... 

Skomentuj(3)
 
nie daję już rady:( 2002-06-25 12:07
 

Nie daje rady....w domu rozpiździel...syf w każdym ką cie, sterta gnijących naczyń w zlewie, kudłów od psa, ziaren i gówienek papugi...porozwalanych zabawek, rozrzuconych szmat....dostaję obłędu...kiedy mam się za to zabrać, dlaczego nikt mi nie pomoże, dlaczego jestem sama do wszystkiego, sama dla siebie, sama rozbijam się łokciami przez tłum torując Wam drogę..nie mogę już!!! Żeby choc trochę zrozumienia, akceptacji....potroję wysilki, choc nie mam już wiele siły! Tylko ciągłe pretensje,że się uczę i uczę ,a przecież mam w końcu sesję, przecież robię to w sumie nie tylko dla siebie, także dla nas ...(jakich nas...?:( może wykształcenie pomoże mi kiedyś, nie bedę przecież siedzieć z założonymi rękami, jak Ty.....wczoraj zlałam statystykę, dzisiaj kolejny egzamin, potem czwartek ,niedziela.....obłęd....chyba zakończę te studia, to ponad moje siły. Wiele rzeczy chyba zakończę tylko niech mnie ktoś kopnie w dupę ....albo pokocha;))) 

Skomentuj(10)
 
tobie... 2002-06-24 17:00
 

"...tobie daję każdy nowy grzech

tobie niedojrzały strach

tobie ze swych  win spowiadam się

tobie któryś jest....."

                                                                                         

"nienawidzę... kiedy zawsze mówisz tak

nienawidzę..... twoich mokrych  o mnie snów

nienawidzę..... kiedy mówisz że mnie znasz

nienawidzę ...gdy próbujesz żyć jak ja..."

O.N.A.

Skomentuj(6)
 
ich seks 2002-06-23 23:58
 

Ona nie czeka, nie spieszy się do łóżka, kąpie się dlugo, wiecznie ma coś jeszcze do zrobienia, by odwlec tę chwilę ,by On już zasnął....potem bezszelestnie wsuwa sie pod kołdrę...nieoddychając....cisza...udało się....znowu...

On natarczywie pyta : kiedy będziesz....? Czeka , jak na środek nasenny , "po tym" lepiej zasnąć...i znowu tak spokojnie bedzie jej dotykał...tam, gdzie zawsze, tak jak zwykle...jakaś sugestia z Jej strony....? nie , On nie chce. Normalnie. Potem Jego spokojny sen i cisza w pokoju..... poprzetykana Jej łkaniem...

Skomentuj(4)
 
"obrośnięci.." 2002-06-21 23:04
 

.......................jaki to jest "obrośniety" ten nasz swiat, tkwimy w jakichś normach ,układach, oblepieni  ludźmi, którzy kiedyś z nami byli, z którymi wiążą się jakieś emocje ,przykre wspomnienia, i którzy są teraz, boimy się wyrwać w tego świata ,z tej swojej przytulnej społeczności ,naruszyć te niteczki powiązań,oderwać ręce od klawiatury by pomysleć, co można dać drugiemu człowiekowi tu w necie ,może jednak możemy, może stać nas na to, by dać tę odrobinę szczęścia, to nie zburzy naszego systemu wartości.( to aluzja do wykupu opcji "przyjaciela" na GG:))

 Internet - globalna społeczność - bzdura, właśnie przez to "obrośnięcie" nie potrafimy jej stworzyć, przenosimy tutaj te kłęby nici i motamy się w nich, a przecież tu można być naprawdę sobą, można nie wnosić doświadczeń, tych tłumów ludzi ,o których ocieramy się co dzień....tylko samego siebie, czystość własnej duszy,  :" bo wiesz ,ja naprawdę jestem taka.....gdyby pewne rzeczy nie miały miejsca....gdybym mogła się oczyścić z osadu zdarzeń.....to taka jestem ja naprawdę ,stoje przed tobą <naga> , jak otwarta ksiega, zróbmy coś razem, zróbmy coś dla siebie....!"

 

Skomentuj(0)
 
analiza wzięła w łeb:) 2002-06-21 13:54
 

...może jednak potrzebuję czegoś innego,  może mylą mi się pojecia,  może uzurpuję sobie prawo także do milości,  chcąc tylko przyjazni , może łączą mi się te dwa pojęcia...  może tak jednak nie do końca siebie rozumię...:)

 

Skomentuj(2)
 
FACET ZA KASĘ...? 2002-06-21 12:46
 

...niedawno pomyślałam o  facecie  za kasę, z agencji,  z gatunku takich , którzy przychodzą na wieczory"panieńskie", byłam kiedyś na takim:))  Robisz z nim co chcesz....chcesz wiecej...nie ma sprawy...dopłacisz bedziesz mieć..:)) Pieniądz rządzi światem ;) . Pomyślalam ,że w gruncie rzeczy to same plusy: nie zakocha się, nie będzie wydzwaniał, zrobi co zechcę ,przyjdzie, kiedy zechcę, zawsze pachnący ,zadbany...i nie bedzie pytał jak mi minął dzień, tylko jakie są moje potrzeby...

Pomyślalam tak sobie...i nagle dotarła do mnie bolesna myśl....zrozumiałam ,czego potrzebuję tak naprawdę, co kryje się za tak idiotycznymi przemyśleniami.

Po prostu PORZEBUJĘ PRZYJACIELA,  bezinteresownego, bez seksu, akceptującego mnie taką ,jaka jestem...ze wszystkim co posiadam:), potrzebuję tych kilku słów choćby na GG : "cześć, kotku jak mija dzień..", czasami pomocy, rozmowy...o czymkolwiek...nie ma dla mnie tematów tabu...choćby sporadyczne kontakty, ale sama świadomość ,że ktos taki jest - wystarczy.

I musiałam napisać w tym blogu tyle kilobajtów tekstu, żeby to zrozumieć...? Ale warto było.

Mój Alfabet : A - jak analiza(siebie);))

Skomentuj(5)
 
cholerna dyplomatka:( 2002-06-21 09:30
 

nie potrafię podjąc decyzji..."odchodzi sie do kogoś, pamietaj.." .nie chcę być sama, boję się...ale nie mam też siły na jakikolwiek związek, nawet nie chcę..chcę odpocząć..wyjechać choć na kilka dni , sama...potrzebuję rozrywki, oderwania się od codzienności.....ehh, marzenia.:) od jutra przez kolejne 10 dni-sesja, uczę się ,ale myślami jestem daleko stąd....

Parę dni temu , urodzinki Małej...wspomnienia, radość, przyszli rodzice...a ja zapomniałam kupić świeczek na tort...po prostu nie przyszło mi to do głowy....impreza skończyla się wyjściem z hukiem drzwi mojego męża...teściowa wkurzyła go tekstami o pracy....że nie szuka...nie wykazuje dobrej woli...a on też po prostu nie ma siły....siedziałam potem i robiłam dobrą minę do złej gry, ja-dyplomatka...potrafię niestety  znaleźć się w każdej sytuacji, zachować zimną krew, stłumić emocje..., gdy wyszli, poryczałam się, rozmawiałam godzinę z koleżanką przez telefon...pomogło:)) 

Teraz trzeba odwołać wspólny wyjazd nad morze...powiedzieć tacie, że się nie spotkamy, bo ..tak wyszło...sorry...pojadę tam tylko odebrać Małą, sama...

Skomentuj(0)
 
NOC 2002-06-20 22:39
 

chodzę po domu w stroju kąpielowym, taki upał....uff, nawet teraz ,wieczorem...

wzięłam kolejny prysznic...ach, ile bym dała by mieć w ogrodzie basen i móc zanurzyć się w przyjemnej, letniej wodzie, poczuć lekki chłód nocy....z kieliszkiem szampana na brzegu i świetnym facetem tuż obok, który rozcierałby palcem krople wody na mojej skórze w kółeczka, ...pod niebem pełnym gwiazd... mało jest takich nocy,te czerwcowe, letnie są wyjątkowe...pełne gorącej zmysłowości, drążą myśli , rozpalają zmysły................niedosyt nie pozwala zasnąć...:)

Skomentuj(0)
 
2002-06-20 19:51
 

Skomentuj(3)
 
facet na GG 2002-06-20 16:55
 

...sprawia mu przyjemność, jak opisuje co robi ze swoją dziewczyną, a ja lubię słuchać i nie to jest w tym niezwykłe ,tylko język jakiego używa, subtelny, opisowy, delikatny...dokładny....., jakby nie z tego świata...:)., co kilka wieczorów kawałek wyjątkowej prozy erotycznej, no z małymi komentarzami :) z mojej strony. Nie przepadam za tak delikatnym seksem ,ale sposób ujęcia przez niego tych spraw mnie urzeka..................................jak gorąco...ufff :)

Skomentuj(1)
 
decyzja...? 2002-06-20 13:09
 

czy podjęłam decyzję...tak, po części i boję się jak cholera...:(

że też życie nie da mi ani jednego dnia odpoczynku, codziennie coś nowego, nowe problemy , nowe sytuacje do rozwiązania, decyzje do podjęcia i to nie w kwestii wyboru kanapki na śniadanko, ale takie ,od których zależy wszystko...czy ja mogę brać na siebie taką odpowiedzialność, za siebie tak ,ale za drugiego człowieka...? Czy mogę tak po prostu komuś spierdolić życie ,bo taką mam fantazję, taką potrzebę...bo mi jest źle..? Czy to egoistyczne ? Boję się samotności ..ale cierpię w "samotności" we dwoje...

 

Skomentuj(11)
 
alfabet: J - jak .... 2002-06-19 00:32
 

tak, tabletki i alkohol...nie najdoskonalsza para:) cały dzień myslałam o J. i tak to się musiało skończyć,trochę się wstawiłam, nie mogłam się doczekać , aż dorwę kompa...aż będę mogła wreszcie wylać uporczywe wspomnienia na ekran ,zamienić w bajty;) po tylu latach...Od kilku godzin leci soundtrack z Matrixa, gdzieś w tle ,cichutko tworząc nastrój wieczoru....

J. epizod mojego życia, miłość krótka, fascynacja, uwielbienie,rysa na sercu, może przerysowana, ale wiem ,że zostawił ślad, cząstkę siebie, gdzieś we mnie.. ..

Poznałam go zaraz po wyjściu ze szpitala, chciałam pogadać z koleżanką, umówiłyśmy się na piwko w pubie... ..............J. przyszedl jak juz byłam bardzo "wesoła", siadł z psem na kolanach i zaczął opowiadać o pobycie w Indiach, nie byl zbyt atrakcyjny, tzn.nie mój typ, totalnie;) , ale słuchaliśmy go wszyscy, padla propozycja by imprezkę dokończyć u znajomego w domu, ja nie chciałam wracać do pustego już wtedy mieszkania, zgodziłam się...bylo świetnie...ogromne mieszkanie, extra klimat, nastrojowa, zmysłowa muzyczka, mój pierwszy i ostatni kontakt z jazzem...,płyta Kayah "Kamień"...tańczylismy przytuleni do siebie...prawie w miejscu...potem poprosił mnie do pokoju obok...zapalil światło...zaczęliśmy rozmawiać, opowiadal o sobie... a ja słuchalaam go z zapartym tchem, podziwiając jego mądrość i zasób wiedzy, na suficie jasno palila się żarówka, nie było żadnego intymnego nastroju, on chyba nawet o to nie dbał...mówił o powodach wyjazdu do Indii , o swoich studiach na ASP, o rodzinie,o religii.....a ja myślałam tylko o jednym ,aby zgasił to cholerne światło i przytulił mnie mocno do siebie...Byłam zmęczona szpitalem, miałam jeszcze lekka gorączkę...a on byl tak cudowny...zaproponowal mi masaż pleców, było to tak naturalne z jego strony, że bez oporów zgodzilam się...bylo mi tak cudownie jak nigdy...wreszcie ktoś o mnie zadbal, zaopiekowal się mną...potem dał mi ręcznik,wzięłam prysznic i wróciłam do pokoju w jego koszuli...leżeliśmy przytuleni do siebie, dalej rozmawialismy....opowiedzialam mu o sobie wiecej niż komukolwiek w życiu i to po paru godzinach znajomości...zasnęliśmy tak niewinnie, w jednym łóżku....nie chciał nic na mnie wymuszać, choć czułam jak walczy sam ze sobą....zostałam na 3 dni.

J. pokazal mi świat z innej strony, tej głębszej  ,fascynującej ,dla mnie po koszmarnych przeżyciach On był jak balsam i korzystalam z każdej chwili, by z nim być. Podziwiałam jego inteligencję, mądrość , imponowal mi...dzieki niemu zrozumiałam wiele spraw, zmieniłam spojrzenie na świat,uwierzyłam, że jest tylko jeden Bóg, a prowadzą do niego wszystkie religie, jakiegokolwiek jest sie wyznania, nie dzieli sie świata na mojego i twojego Boga, dzieki niemu usłyszałam o Sai Babie....opowiadal o spotkaniu z nim godzinami.....patrzałam jak prawie płakał czytając mi wspaniałe opowiadania indyjskich i arabskich pisarzy...nie rozumiałam go do końca, ale fascynacja przerodziła się w miłość nim się spostrzegłam ,nim tego chciałam...nim tego chcieliśmy...Mielismy oboje po 25 lat , a ja mu nie dorastałam do pięt....Jeździlismy razem na "spotkania", coś w rodzaju grupowych terapii, mówił, że to pomoże mi się pozbierać po ciężkich przeżyciach, co weekend pakowalam plecak i jechałam tam gdzie akurat były spotkania, czułam się na początku bardzo obco, potem z czasem było wspaniale,ogólna akceptacja, przyjaźń, której tak mi brakowało....jednak po którymś razie stwierdziłam, że nie wiem co tam robię... przestalam nagle ich wszystkich rozumieć...wracaliśmy do domu pociągiem...nie odzywalismy się do siebie calą drogę, tylko siedzielismy naprzeciwko w pustym ,ciemnym przedziale i trzymalismy sie za ręce...potem na peronie padal snieg a ja powiedziałam ,że muszę odpocząć, że nie mam miejsca na tę miłość...odpoczywałam dzień ,nie moglam bez niego wytrzymać....on tez , napisał list, że podziwia mnie za mądrość życiową i siłę..., prosil o zmianę decyzji.....nie wiedział jak byłam wtedy słaba....

Byliśmy razem jakies 2 miesiące...przychodzil do mnie gdy mieszkałam juz sama....Nie kochaliśmy sie często...ale za to niezwykle...mistycznie, godzinami....tworząc jedno ciało...to uczucie gdy czułam go w sobie i nie musieliśmy się nigdzie śpieszyć...to powolne dochodzenie do ekstazy...niewymuszone....kochałam gdy szeptal pode mną "..o, boże..jesteś niezwykła..."a to On sprawiał ,że taka byłam ,że odkryłam inne płasczczyzny samej siebie...leżeliśmy na tapczanie, słuchaliśmy Dead Can Dance, siedzielismy w kuchni, palilam papierosa , On mówił ...mogłam go słuchać bez przerwy, wiedział wszystko ,znał odpowiedź  na każde moje pytanie...radę na każdy mój problem....

[.....].....................Zniknął tak niespodziewanie jak się pojawił...podobno wyjechal do K.

Tęsknota po nim była jak najgorszy ból...przychodziły chwile , gdy zwijałam się z tego bólu nie mogąc znaleźć w niczym ukojenia, był tak "fizyczny", że czułam go jak palący ogień w żyłach, jak zaciskajace się palce na szyji ...na pół roku "zniknęłam z życia", choć fizycznie w nim byłam, kupiłam wtedy okolo 50 doniczek z kwiatami...obstawiłam cały dom....chciałam odznaleźć spokój wewnętrzny w kontakcie z przyrodą....malowałam ,codziennie, dużo....spontanicznie..wyładowywałam się ,...."leczyłam" się z niego...najlepiej jak potrafiłam.

 Powoli wracałam do życia...Zdarzalo mi się zwałtownie hamować jadąc samochodem ,bo myslałam ,że przechodził właśnie ulicą...nie, to .ktoś podobny. Teraz wiem, że On nigdy tak naprawdę z niego nie odszedł z mojego życia, pogodziłam się z tym ...ale odszedł ten ból...i już nie wróci, to wiem...na pewno.

Skomentuj(3)
 
zabiegi Ali ;)) 2002-06-17 22:24
 

Uważam ten blog za niezłą gierkę...;)) może pisze to jakis psycholog ,badając reakcje na szokujące tematy...? osobiście nie mam nic przeciwko symulacji gwałtu za porozumieniem stron;)))) ha,ha:)))

a Ali chodzi o ostry sex i co w tym dziwnego, czasami po prostu ma się taką potrzebę i tyle,a czy Ala to Ala czy Alek, jakie to ma znaczenie, tu chodzi o wywołanie "reakcji publiczności", obudzenie naszych emocji ukrytych gdzieś głęboko, pragnień.... lub wzbudzenie odrazy, protestu.... jakby niebyło w całym tym zamieszaniu chodzi o wywolanie w nas  skrajnych emocji i to się jej niezbicie udało:))

czy uważam ten blog za szokujący, niestety nie.....bo sama nie raz odczuwałam potrzebę intymniejszego pisania o sobie w blogu, ale jest we mnie jakaś bariera,...(.no barierka, bo czuję jak kruszeje z każdym kolejnym wpisem ;)) , czego nie czuję np.na czacie....dlaczego? hmmm, temat do kolejnych przemyśleń ;))

Skomentuj(2)
 
drogowskaz do kobiecości:) 2002-06-16 22:33
 

Wracałam autostradą ze szkoły, grzałam nieźle, droga była pusta, i nagle myśl:" gdzie ja się tak śpieszę, dokąd w ogóle jadę..." zdjęłam nogę z gazu i....stanęłam na środku pustej autostrady....zabrakło drogowskazów, nie wiem gdzie jechać...stałam tak, aż ktos zatrąbił przejeżdżając, myslał pewnie: "co tak tu ,kurwa stoisz..?"....

a ja stałam i myślałam, że do tak niewielu rzeczy mam jeszcze prawo, tak niewiele mogę się dla siebie domagać, niewiele mogę dać. Te moje wcześniejsze internetowe szaleństwa to jedynie obrona przed tą myslą, udowodnienie sobie, że jeszcze ..... jestem KOBIETĄ, cała moja fizyczność świadczy o tym niezbicie, domagając się swoich praw, co mam jej powiedzieć ? Jaką drogę jej wskazać, żeby pomogła mi obalić tę tezę? Żeby złączyć te moje dwie rozdarte osobowości. ..?"

.....Miałam ochotę wyjść z auta, usiąść na dachu, patrzeć  na zachodzące ,pomarańczowe słońce i upić się .......na dachu świata:)

jestem w domku...wszyscy śpią...nikt mnie nie witał:( tylko pies domagał się wyjścia na spacer.

Skomentuj(3)
 
przeczytaj,to o "nas"w pewnym sensie;)) 2002-06-16 14:35
 

długo zastanawiałam się ,ale cóż taka już jestem:)

Czytałam chętnie blog pewnej K.,tak jak chętnie czytam inne:)) czasami zostawiam komentarze, czasami po prostu zbyt wiele chciałabym napisać ...i nie pisze nic:).  Cenię tu prywatność i anonimowość jaką daje net, obostrzoną jedynie kulturą osobistą...hmmm, no może nie do końca:)) wiem ,że to czasami może być przyjemne komuś dowalić, ktoś nie może bez tego się obejść, no cóż ...zdarza się , jestesmy tylko ludźmi, ale żeby tak zaciekle, chronicznie i o nic!!! Jakie są powody takiej nienawiści, nie wiem...

Istotą tej stronki jest pisanie bloga, który z natury rzeczy jest sprawą osobistą, a że jest "moda" ,czy czasami  konieczność robienia tego w sieci, a nie w zeszycie w kratkę, to sprawa drugorzędna, ryzyko narażenia sie na uwagi, ale także uzyskania słów otuchy i pomocy! 

Wolną wolą jednak jest możliwość zamieszczania komentarzy, choć nie zawsze wszyscy na to czekają( np.pewien P.):)) ,a z drugiej strony inni piszą tylko po to, by sprowokować takowe,....by pokazać się światu, przedstawić swoje poglądy "na forum" i jest O.K. To  pozytywne, jak najbardziej:) jasne ,że w "coments" można powiedzieć wszystko, zapewnia to anonimowość sieci, ale po co robić komuś przykrość, tak dla zasady, "bo zupa była za słona", po co krytykować czyjeś gusta, zachowanie, życie...mamy tylko jedno i nie zawsze wpływ na bieg wydarzeń...:( 

Jeden komentarz może zdziałać cuda, sprawić, że życie nabiera barw, a drugi zdołować człowieka dokładnie...

jest taka stronka www.e-generation.onet.pl , gdzie poruszane są różne tematy, można się wypowiadać i krytykować ...byloby to bardziej odpowiednie miejsce, a tu sprawmy by było miło, intymnie, to w końcu pamiętnik  najbardziej niegłębione zakątki naszych dusz............................ jeżeli nas na to stać:))?

 

Skomentuj(4)
 
wracam do życia;) 2002-06-15 14:11
 

kupiłam sobie discmana, wreszcie mogę słuchać muzyki nikomu nie przeszkadzając.:))

Przypomniałam sobie płytę HEY "Ho!" , świetna muzyka, ostry rock  i do tego zachrypniety głos Nosowskiej...hm, takie mam ostatnio klimaty:))

Generalnie muszę się nastroić pozytywnie, jutro wykłady,ostatnie! Trochę szkoda, będę tęsknić za tym cotygodniowym oderwaniem się od codziennych spraw....Za tydzień zaczną się zaliczenia, sesja pełną gębą...a ja...nie nauczona, nie nastrojona, nie  przygotowana, roztrzęsiona,:))zabiegana, załamana, i....nie wiem ,co jeszcze..     

.GG śpi...pewnie wszyscy na słoneczku:)) Moi są nad wodą, ja jadę na zajęcia. Posiedzę sobie i nacieszę się tym byciem sam na sam z sobą:)) posłucham muzyczki, może mały czat....?          

 no, chyba wracam do życia, he,he;))

Skomentuj(2)
 
...zapomniałam o wszystkim.wiersz do nikogo:) 2002-06-14 22:25
 

             pragnienie

             tylko pragnę byś mnie dotknął, tak jak lubię , wiesz..

              tylko pragnę byś mnie objął ,tak bezpiecznie, chcesz...?

              tylko pragnę byś mnie kochał , nieskończenie i zachłannie,

              tylko pragne byś pamietał mnie nieustanie,

              pragnę jeszcze twoich pieszczot, niecierpliwych dłoni twych,

              twego głosu, co we włosach tak bezwstydnie szepce mi...

              twego ciała , co swym ciepłem rozkosz obiecuje,

              twego ciepła, z głębi serca, które promieniuje...

 

              Aqila,   14.06.2002

Skomentuj(2)
 
będę klnąć,komu przeszkadza niech nie wchodzi.. 2002-06-14 15:42
 

MUSZĘ SOBIE ULŻYĆ.....wiem oficjalnie , że pracy nie mam, już na 100%, A  jeszcze sie łudziłam, WYSZŁAM WCZESNIEJ, TRZASNĘŁAM DRZWIAMI Z HUKIEM...jestem załamana, pokłóciłam się z mężem, wyszedł...też trzasnął (głośno w tym moim życiu ostatnio...), powiedziałam mu , że jak ciąć to już wszystko...BÓL TYLKO JEDEN , nasz związek też, jestem wredna, wiem...a może nie jestem..? ale ja już po prostu nie mam siły na to wszystko!!! Na siebie, na niego , na problemy z pracą...na życie...a on mnie nie rozumie i jeszcze sie dziwnie pyta , czemu jestem taka nerwowa...czemu.., bo wpierdoliła mnie ta wymowa najmu, bo nie łatwo przechodzę radykalne zmiany, bo wpierdala mnie całe moje dotychczasowe życie...bo kurwa,  mam dość!!! Już kiedyś to przeszłam...jego odejście, moje budzenie się do życia...nową pracę...zbieranie sił...na powrót, żeby udowodnić sobie ,że jestem już na tyle silna, by do niego wrócić, po tym jak zostawił mnie na pół roku i był z kimś innym ...... boję się...wszystko jak w kalejdoskopie wraca do "historii" sprzed lat...

A JA NIE MAM PO PROSTU SIŁY...WYPALIŁAM SIĘ...WSZYSTKO W  MOIM ŻYCIU SIĘ UKŁADA SIĘ NIE TAK..., NIC NIE MOŻE BYĆ O.K...NA ŻADNEJ Z MOŻLIWYCH PŁASZCZYZN...MAM DOŚĆ, MAM PO PROSTU DOŚĆ...!!! MOŻE KIEDYS BĘDZIE LEPIEJ,  MOŻE , ALE JA NIE MAM JUŻ SIŁY , BY CZEKAĆ ..............................................I ...SKOŃCZYŁO SIE WINO...:(

Skomentuj(2)
 
cd.... 2002-06-13 23:04
 

spadłam tak ostatnio jakoś z hukiem na ziemię, nie rozumiem już klimatów pisanych wcześniej notek na blogu...zmieniałam się ,czy co? może to rzeczywistość mnie tak przygniotła kolanem, problemy, którym to JA  muszę stawić czoła ...mam tylko nadzieję, że znajdę na tyle siły... że będę na tyle mocna...a jeśli nie...co wtedy będzie...?

Tak bym chciala , żeby ktoś się mną zaopiekował, objął ramieniem i powiedział : "wszystko będzie O.K. nic się nie bój ,maleńka...;)" Ale to ja otulam wszystkich, i oni na to czekają , ostatnio nie otulam....bo nie mam już ramion, nawet dla samej siebie...

Skomentuj(4)
 
Staram się znaleźć plusy całej sytuacji... 2002-06-13 22:37
 

ostatnio dr_agon pisal o żebrzącym na ulicy "biedaku", bezrobociu i  przemianach ekonomicznych w kraju...

...właśnie straciłam pracę, wymówiono mi najem lokalu,w którym prowadziłam interes od 10 lat,mam wprawdzie jakiś tam okres wypowiedzenia,ale to h...mi już da.Mam długi w banku, długi u rodziny,zero oszczędności,zero perspektyw,rozpoczęte studia,nieodpowiedni wiek,marne kwalifikacje,rodzinkę na utrzymaniu...Staram się znaleźć plusy całej sytuacji...muszę znaleźć ,bo zwariuję!!!

co jest in plus?:

  1. może wreszcie znajdę pracę ,która mnie usatysfakcjonuje...(?)
  2. nie bedę płacić cholernego podatku Vat (od niczego...:))
  3. nie będę trzęsła tyłkiem przed Sanepidem,Izbą Skarbową,i etc.
  4. bedę więcej czasu spędzala bez niego...poznam nowych ludzi...
  5. będę spać spokojnie,bo wiem ,że nie mam już nic...do stracenia!
  6. może podejmę decyzję o swoim związku,w końcu kolejna rzecz się rozpada z tych ,które "trzymają" nas razem
  7. będę wolna...? raczej niezależna...finansowo
  8. pewnie schudnę z nerwów (to też pozytywne;))
  9. dokończę kurs logistyki  i zaliczę egzamin...
  10. może w końcu zmienię coś w tym pieprzonym życiu na lepsze..???????
Skomentuj(1)
 
potrzeby fizjologiczne...;) 2002-06-11 23:05
 

Bedę dzisiaj racjonalna...:)) O czym myślę...? Przeczytalam "erotyczny mail" Przeloma i przypomniał mi się wyklad z  psychologii o potrzebach człowieka (W/g Maslowa). Pierwsze miejsce w tej hierarchii potrzeb zajmują szeroko pojęte "potrzeby fizjologiczne", czyli te podstawowe jak jedzenie, spanie, potrzeby związane z fizjologią, zaspokojenie popędu płciowego,......dopiero na dalszych pozycjach są potrzeby "wyższego" rzędu jak: poczucie bezpieczeństwa, przynależności, wiedzy..., i jeżeli te podstawowe potrzeby nie zostaną zaspokojone, to człowiek nie dąży do zaspokajania tych "wyższych", tylko mobilizuje wszystkie swoje siły , by móc zaspokoić te podstawowe:)) np.potrzebę sexu...;)) i w tym właśnie rzecz...

Czy to dziwne,...zwierzęce..?, nie..my ludzie potrzebujemy sexu, w jakiejkolwiek formie , ale potrzebujemy, bardzo, i nic w tym dziwnego...dlatego nie mogę skupić się na nauce, nie mogę myśleć o czymkolwiek nie widząc powiązań z miłością fizyczną, nie mogę ogladać filmów, bo każda, nawet niewinna scenka miłosna przyprawia mnie o dreszcz...:)  

Mogłabym to ubrać ładnie w wiersz lub w prozę erotyczną , ale specjalnie powołuję się na zdobycze nauki ,by racjonalnie wytłumaczyć sobie "siebie" przed sobą , by nie obwiniać się za odczuwane emocje, by zrozumiec, że jestem tylko człowiekiem...:)) i mam swoje potrzeby....:)

Skomentuj(5)
 
mój alfabet 2002-06-11 13:04
 

mój alfabet :

a-analiza,siebie,poszukiwanie odpowiedzi na tysiące pytań,sprzecznych odczuć,zagmatwanych myśli...

b-ból,psychiczny,często mam z nim ostatnio doczynienia

c-ciało,niesamowita powłoka człowieka,piękna,wrażliwa,pełna erotyzmu 

d-droga,ta którą mam przed sobą,nieznana...pełna obaw.

e-euforia,stan,który ubóstwiam:)

f-fantazja,niezbędna do życia

g-gorąco,zapach rozpalonej słońcem skóry

h-harmonia,ze sobą, ze światem, z naturą...

i-idioci,drażnią mnie ludzie prymitywni...

j-Jarek, hmmm kocham go w pewnym sensie do dziś,podświadomie...

k-kochać ,kochać i zatracic się w kochaniu, i nie żałować niczego, nie zwa

2face : :

maj Komentarze (0)
30. listopada 2002 10:58:00
linkologia.pl spis.pl

cytat,... bo brak mi słów :( 2002-05-31 22:59
 

"...jej mąż od dawna nie caluje jej wlosow i jest tak cholernie ...przewidywalny. Nie , żeby wszystko spowszechnialo ,ale zniknąl ten napęd. Wszystko ostyglo... Bywalo, ale bez tej dzikości, mistycznej tantry, tego glodu, który powodowal, że na samą myśl krew odplywala w dól i pojawiala się jak na zawolanie...wilgotność..."      

cyt. S@motność w sieci

Skomentuj(1)
 
cholerny dzień i szczęśliwi zakochani... 2002-05-31 22:43
 

Co za cholerny dzień, rano czulam sie fatalnie, źle, bardzo źle, gorzej chyba już być nie moglo. Myslę,że powinnam zmienić tabletki na inne, inaczej szybko znajdę się na tamtym świecie...

 

Po poludniu bylo lepiej.Pojechalam z mamą na zakupy, kupila mi parę odlotowych ciuchów na Dzień Dziecka (jakie ja tam dziecko, ale dla mamy to będę zawsze malą K.:))). Poprawil mi się humorek, nie na dlugo. Wrócilam do domu, a tam trwają "ciche dni", jedno w tym dobre, że nie bylo pretensji o tak późny powrót:)

Przez caly dzień, gdziekolwiek nie bylam, widzialam pary szczęśliwych ludzi, obejmujących się, czule na siebie patrzących, wymieniających dyskretnie lub nie pocalunki, niby zdawkowy  dotyk.

Patrzylam i coś ściskalo  mnie w środku, jakis koszmarny żal i zazdrość, ale przede wszystkim czulam ból...ból pragnienia dotyku, tak bardzo chcialam się do kogoś po prostu przytulić, poczuć bliskość i cieplo drugiego ciala,  nawet bez podtekstów erotycznych, choć tego brakuje mi tak samo, ale...po prostu przytulić.

 Gdyby mi się to zdarzylo, poplakalabym sie ze wzruszenia...

 

Skomentuj(1)
 
zdarza mi się ,że... 2002-05-31 22:07
 

...czasami gdy jadę samochodem mimowolnie naciskam gaz mocniej i coraz mocniej...i czuję brak instynktu samozachowawczego...nie potrafię zwolnić, nie chcę, nie mam sily nacisnąć na hamulec...wyobrażam sobie ścianę przede mną i walę w nią rozpędzonym autem!!! ......odczuwam ulgę......zwalniam.

Skomentuj(1)
 
mój wiersz,ale byłam zakochana! 2002-05-31 00:24
 

SEN (31.01.1988)


"...Piersi spragnione pieszczoty Twych rąk,
śnią po nocach o chwilach upojenia.
Stają pełne w księżycową noc
ocierając się o szorstką powłokę pościeli.
Sen jak latarnia zapala nadzieję
na coś , co zdarzyć się nie może...

Czekają nabrzmiałe wzbierającą namietnością,
czekają na zdarzenia , na chwile rozkoszy...
pod powiekami obrazy , zwykłe jak w dzień
czy to już sen...?

We śnie pragnę ujrzeć Ciebie, w cichą i namiętną noc,
chcę byś pełnią swojej dłoni dał im moc,
dał im chwile uniesienia i miłości pełny dzban
ja w podzięce Tobie swoje ciało dam..."

Skomentuj(0)
 
oczyszczanie i instynkt 2002-05-30 23:20
 

Rano ogarnąl mnie szal sprzatania!!! , wszystko latalo z furią po mieszkaniu razem ze mną:)), wyrzucalam co tylko wpadlo mi w ręce, byle pozbyć się tych wszystkich rzeczy, w ktore obroslam...i żebym tak konsekwentnie jedną szafkę , nie :)), naraz powyrzucalam ze wszystkich i pakowalam caly ten śmietnik do reklamówek, w sumie ok.7:)). Czulam się przy tym świetnie, zdobywalam dla siebie przestrzen życiową;))... i jakbym oczyszczala się od środka. W końcu opadlam z sil, ale odwalilam kawal dobrej roboty.

 

Nie musialam przy tym myśleć o tym , co ostatnio zajmuje mi umysl, to sprzatanie to byla po prostu UCIECZKA !!! I wyladoowanie nagromadzonej energii , a czasem frustracji.  Ale juz wrócilam  z tych wagarów:) Często rozladowuję napiecie  poprzez ruch. Kiedyś mialam taki okres w życiu, że bez 3 h codziennego treningu nie moglam funkcjonować : silownia, aerobic, basen, joga, rower... i tak dzień w dzień, czasami nawet 5 h dziennie. To trwalo 2 lata, achhh....jaką mialam wtedy figurkę!!! ( to efekt uboczny wyladowywania tych frustracji:))))  Ale to bylo dawno, teraz mogę marzyć o wolnym czasie na choćby wypad na rower, tak...teraz by mi to się przydalo...rowerek, muzyczka na uszy,najlepiej ostre techno, albo jakiś Metal....i gnac  przez siebie co sil , byle dalej od...siebie...byle dalej od swiata.

 

...czasami gdy jadę samochodem mimowolnie naciskam gaz mocniej i coraz mocniej...i czuję brak instynktu samozachowawczego...nie potrafię zwolnić, nie chcę, nie mam sily nacisnąć na hamulec...wyobrażam sobie ścianę przede mną i walę w nią rozpędzonym autem!!! ......odczuwam ulgę......zwalniam.

Skomentuj(0)
 
bezsilność...:(( 2002-05-29 23:28
 

co ja mogę zrobić??? jestem tak bezsilna...szarpię się i miotam, jak ryba w sieci,to sprawia mi ból...tlukę z tej glupiej bezsilności w klawisze...nie mogę zmienić biegu zdarzeń, ale coś do cholery mogę zrobić???? tak tego chcę, pragnę!!!...i tak to pragnienie boli...jakbym miala zranioną duszę...boli mnie w środku.

 

Skomentuj(1)
 
dlaczego...? 2002-05-29 22:25
 

...dlaczego...?Boże, jesteś tak okrutny, pozwalasz cierpieć dzieciom swoim, które darzysz podobno milością, za które umarleś na krzyżu...dlaczego patrzysz spokojnie na zbrodnie tego świata, na niewinne śmierci, na deptanie godności czlowieka, na...niesprawiedliwość i wszechobecne zlo !!!

powiedz jak potrafisz...?, dlaczego tyle cierpienia jest wokól nas, mijamy je na kazdym kroku, ale dopiero gdy "nadepniemy"... to do nas dociera, tak namacalne i tak bolesne...cierpienie drugiego czlowieka. I po co ci to...?

Postawiles na mojej drodze cierpienie, czy przynajmniej jest tego jakiś sens...? Nie potrafie się go doszukać i nigdy nie doszukam się sensu w cierpieniu niewinnych, w niepotrzebnej smierci, ...NIGDY !!!

po co nam Bóg , co nic nie może...?

 

 

 

Skomentuj(3)
 
"zimno mi" 2002-05-26 23:00
 

tak wlasnie, wracam,bo zlapalam sie na tym ,ze nikt dawno mnie nie przytulal, nie calowal, nie poglaskal po glowie, nie zapytal :"może ci zimno?"...potrzebuję tego...zimno mi, lodowato, czasami obejmuję się mocno ramionami i ściskam aż do bólu, by poczuc namiastkę czyichś ramion..by zaspokoić ten glód, by móc zasnąć spokojnie, lekko,  z  uśmiechem na ustach.........

tak ,jak wtedy,  w szpitalu...dostalam jakiś "cudowny" zastrzyk, lekarz powiedzial, że bedę po nim dobrze spala...slońce świecilo mi prosto na twarz wtuloną w poduszkę, patrzylam w nie spod ciężkich od placzu powiek  , poczulam przyjemne cieplo rozplywajace sie po ciele i po chwili pojawil się uśmiech....tak, uśmiech... pierwszy po tylu dniach, poczulam sie jak dziecko wreszcie bezpieczne w ramionach Matki...blogośc wypelnila mnie calą i zasnelam...z tym uśmiechem na ustach, "wypelniona radością w pigulce"...

do dziś, przywoluję to wspomnienie , gdy nie mogę zasnąć....

Skomentuj(2)
 
MALE ZLANKO;)) 2002-05-26 22:36
 

Zaliczenie zlalam, ale dzionek byl piekny!!! ubawilam się ,mialam swietny humorek, no może za swietny:)) ,bo facet z angola w koncu sie zapytal , co jest powodem mojej glupawki;)), czyzby dzisiejsze zaliczenie ?? ha,ha, dokladnie tak, oblalam ,no i co?? Czuję sie świetnie...a nastepnym razem zdam! 

 byliśmy na pifku w przerwie miedzy wykladami,...ale luzik, ah uwielbiam to, slonce...pifko i niczym nieskrepowana rozmowa, dawno tak nie bylo.  KOCHAM WIOSNĘ!!!

TAK ,KOCHAM...WLAŚNIE ZLAPALAM SIE NA TYM,ŻE NIKT OD DAWNA MNIE NIE CALOWAL...CHYBA ZACZNĘ CALOWAĆ LUSTRO:))

Skomentuj(1)
 
maybe, baby... 2002-05-25 20:22
 

Popierdolony świat, dokladnie tak...co ja tutaj robię??? Może lepiej znajde sobie jakąś inną planetę, inną rodzinę ,inną tożsamość, inne cialo i inną duszę...po cholere się tu bląkam?? czy ja jestem komuś do szczęscia potrzebna..nie...nie jestem, do nieszcęścia też nie...

zaliczylam egzamin,tak myślę poszlo mi nieźle...winko na te okazję się chlodzi ,zresztą osobiście zakupione ,a ja siedzę sama jak palec i wale w te klawisze z furią...(chyba czeka mnie nowy wydatek:)).Moja sznowna rodzinka wypoczywa wlaśnie nad wodą w szampańskich humorkach i wrócą dopiero za 2h. I co? I co mam do cholery począć??

Ktoś w "coments" napisal, że powinnam się przyzwyczić do tego , że nikogo wartościowego w necie nie znajdę, ma rację ;))  splawilam tego gościa bez kulturki i nie zamierzam szukać nowych znajomości, za dużo mnie to kosztuje...niech będzie jak sila wyższa chce!!! Będę przykladną żonką(he,he..) i nawet jak nieszczęśliwą to wiecznie i wiernie(he,heee:)) stojącą przy mężu (śmieszy mnie to ,co piszę..ogromnie..:))), i nawet jak niezaspokojoną i nawet jak pragnącą milości i...czulości i....i nawet...zawsze...wiecej nic tu nie napiszę...kończę moją przygodę z netem , trwala ponad miesiąc, ale za to byla bardzo excytująca, tak...po namyśle to dobre okreslenie...Ten czas byl dokumentnie nim wypelniony, i czas i ja...zresztą pisalam. Teraz wlączam luzik, eh..co ja piszę ,czyzby???? zobaczymy:)) i... z....górki

....will I come back??? may be tonight with a glass of wine, may be...never mind...:))

Skomentuj(0)
 
dupek... 2002-05-25 10:47
 

jestem w szkólce...mam przed sobą ten cholerny egzamin i w sumie byloby O.K. gdyby nie wczorajszy wieczór :((

Wkurzylam się, bo nie lubię takiego traktowania, takiego olewania, w końcu spotykamy się w necie dla przyjemności, tylko i wylącznie ( za porozumieniem stron:)), ale trochę kultury obowiązuje...to byl ostatni raz, nie mam ochoty więcej na takie numerki, niech spada !!! Jeszcze nie wie , co stracil i dobrze.

Skasuję też swoją skrzynkę,nie mam ochoty na pisanie do nic nie wartych ludzi, na  rozmienianie sie na drobne, na przeżycia,ktore tylko powodują,że mam dola...

Tylko dlaczego ja tak przez te bzury cierpię..dlaczego...dlaczego nie potrafię "spuścic wody" nad tym wszystkim..??? To nic nie znaczy, a ja tak przywiązuję się...Może dlatego ,że bardzo chcialabym pogadać ,a trafiam na samych dupków...

mam dola a za 15 min. egzamin...trzymajcie kciuki...:))

Skomentuj(1)
 
bo Ty... 2002-05-24 16:28
 

"....bo ty jesteś taki inny.

 Jak gdyby Bóg zagapił się przy tobie na chmurę i dał ci wszystkiego więcej. Więcej smutku. I więcej szczęścia. Wszystko masz wrażliwsze. I słuch, i wzrok, i skórę... 

Tak inaczej dotykasz, jak gdybyś chciał wyczuć każdą moją molekułę i zapamiętać na zawsze..."      

cytat " S@motność w sieci"

nikt nigdy mnie tak nie pamiętal...i nie ma takich facetów...lecz pamięć o książce tkwi we mnie glęboko...nie powinnam jej czytać...to bląd.

Skomentuj(0)
 
i co..i nic.. 2002-05-24 16:10
 

16.10

a ja dalej nic... 2 godziny pracy legly w gruzach.:(( a jest jeszcze gorzej, bo przypomnialam sobie to wszystko.

16.11

nadal nie moge sie skupić, zawale tę egzamin jak nic

16.12

zrobie sobie przynajmniej kawę...

Skomentuj(0)
 
jestem wściekla..!! 2002-05-24 15:03
 

dwie godziny tworzylam wpis, a potem bląd na stronie...chyba trafi mnie szlag!!!!

Skomentuj(0)
 
historia-część druga 2002-05-24 12:46
 

siedzę nad Prawem. W zasadzie siedze nad... ale przed kompem i stukam...Boże ja zawalę ten egzamin jak nic!!! jutro jeden , a pojutrze drugi...!!! Pomocy!!  mam nadzieje , że uda mi się zerżnąć od kogoś i tylko to trzyma mnie na duchu.

Nie mam nastroju do uczenia się...mam nastrój do pisania...

historia-część druga...

 

Skomentuj(0)
 
nie-kobieta... 2002-05-23 23:45
 

nie mam ochoty na naukę..choć w sobotę i niedzielę zaliczenia...

chcialabym z kims pogadać, ale niechcę przypadkowych osób z czata..., nie powiem tego glosno ,ale moge napisać tu............czuje się cholernie samotna..., myslę po co jestem i dla kogo, co wnoszę w istnienie świata i w czym mu przeszkadzam? gdyby mnie nie bylo, co ulegloby zmianie? Nic, dokladnie nic...oprócz cierpienia osób związanych ze mną, ktore przeciez minie jak wszystko...Więc po co jestem? nic szczegolnego nie robię, codziennie odwalam nawal zajęc w pracy , w domu, w szkole....popycham do przodu...by ustąpily miejsca nowym...i tak w kólko. Żadnych przyjemności...radości jedynie ulotne, krótkotrwale i zdobywane na silę...już nawet nie czuję się KOBIETĄ, zauwazylam to dziś...staram się pokazać światu,że nią jestem, swiom wyglądem...,zeby zaprzeczyc temu ,co czuję...zeby nikt nie poznal, że trace tożsamość...Zaczęlam ubierac się inaczej niz kiedyś...krótkie spódniczki, duże dekolty,ubrania podkreślające ksztalty...szpilki,luksusowa bielizna (tylko dla kogo?), staranny makijaż...

a w środku...niby- kobieta...

 

"...kiedys bylam różą dla twojego serca,    kiedyś bylam różą twoją,

cierniem jestem dziś , gdy się przyglądasz mi , nie-KOBIETĄ..."                                  kayah

Skomentuj(1)
 
3 życzenia... 2002-05-23 23:03
 

myslę sobie , czego ja w końcu chcę???

gdybym spotkala malą zlotą rybkę i mogla spelnić 3 życzenia...to moje bylyby bardzo podobne do innych...w sumie takie zwykle, to czego chyba wszyscy chcą...to zdrowie dla siebie i bliskich, szczęście (tylko co to jest...zależy od interpretacji) i ...co ? pieniądze, bogactwo...? pewnie tak...Taka rybka powinna jeszcze uwzglednić jakieś podpunkty:))

i jak to wszystko ma się do tych pragnień, które tu wypisujemy ? Czy rzeczywiscie spelnienie tych 3 życzen to już apogeum szczęśliwości, nie...na pewno nie...więc czego chcemy? Boimy sie o tym myśleć i boimy się glośno mówić,bo wiemy ,że ...nie ma ZLOTYCH RYBEK...

Skomentuj(0)
 
odlocik!! 2002-05-21 21:17
 

To by odlot..tego bylo mi trzeba...sama w domu....muzyka z Matrixa..mocna...ostra..glośna....przeplatana z ...arią "Podwójne życie Weroniki...", potem Metalica...moja ukochana..i...Dead Can Dance...a potem....Z.Prajsnar....czerwony, bialy....to bylo niesamowite..., Boże częściej...proszę..., o ile wytrzymaja glośniki i sąsiedzi....:))

Ale czuję się lepiej, o wiele lepiej...czuję się cudownie...:)) Jak gdyby przeżycia splynely po mnie i...chyba mam gorączkę...Zaraz przyjadą...jeszcze mogę w spokoju napisać parę slów...jak DOBRZE....

Po tym calym szaleństwie...jestem już na tyle mocna , by napisac II część Historii..., ale to nie dzisiaj...tylko jestem mocna, mam tę silę , chcę to stwierdzić...kurcze...chyba mnie popiepszylo..??? Co ja chcę stwierdzić, że dzisaj mam , a jutro...co bedzie jutro..?.chwilo,  trwaj wiecznie...!! po raz pierwszy od dawna chcę wiedzieć  ,co bedzie JUTRO, ...a co ma do cholery jutro być??? środa , no i co  z tego? kończę , bo zauważylam u siebie niepokojace objawy..:)) albo mi obija...to ta poezja...albo chyba jednak mam tę gorączkę:))

Skomentuj(0)
 
nic???a jednak COŚ!!! 2002-05-21 18:20
 

u mnie trwa cholerne nicniedzianie się, weekend na sloneczku, 2 dni w pracy.....aha...no jak to nic!!!

Przypomnialam sobie , że On w końcu nie tylko promiennie się uśmiecha( na niego to już dużo , bo jest nieśmialy), ale i daje się wciągnąć w maleńką konwersację i...... zacząl  wychodzić z pracy moją stroną  -NIGDY TEGO NIE ROBIL!!!!!!!!!!!!!

dzisiaj to byla niezla wsypa...podszedl akurat jak mój niewyparzony mąż znowu wyrażal glośno swoje pretensje w stosunku do mnie....uslyszal to chcąc nie chcąc i wtedy tak cudownie sie do mnie usmiechnąl!!!!!!!1:)))

A ja piszę , że nic sie nie dzieje....Dawno o nim nie pisalam...zajęta do bólu facetami z netu, nic nie wartymi bezmózgowcami...którzy jak przychodzi do czegoś konkretnego to spieprzają , gdzie pieprz rośnie..:)) , a ja sie przejmuje pisze maile, wysylam zdjecia, niepotrzebnie sie angażuję...do d....z nimi!!!! I konczę z czatem ,chyba że znajdę czata na poziomie...(?) i ...ludzi na poziomie. Jak ktoś zna to prosze o namiary!! Narazie koniec, KONIEC!!!

 

 

Skomentuj(0)
 
ona... 2002-05-17 12:24
 

O   N   A  

 

Ona...cieszy sie jak dziecko...na wspomnienie wspólnych chwil, smiechu, zabawy, smaku czerwonego wina..

Ona jest szczęsliwa, marzy , tęskni, plonie niespelnioną miloscią , czeka...na dotyk jego ust, na pieszczotę cial, na ekstazę przeżyć...

Ona ma wspomnienia...czuje jeszcze smak jego warg i spijane z nich wino...slyszy muzykę , ktora grala dla nich , przeszywając umysly...czuje cieplo palącego slońca, cieplo bliskości jego ciala ....

Ona bedzie miala to wszystko i jeszcze wiecej...czekanie jest jak obietnica , boli , ale ból znajdzie ukojenie ...zaspokoji go...

Ona o tym wie...że nabrzmiale wargi w końcu wpiją sie w niego...już niedlugo, przylgnie najmocniej ...do bólu...steskniona...odda mu swe cialo...duszę , myśli...czy można wiecej...?

Ona ma tę pewność...Ja nie.

 

Skomentuj(1)
 
kiedy... 2002-05-17 12:07
 

Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki na sosnowej półce

Bezradna czuję
jak płomienie twoich palców
zapalają szyję ramiona

Staję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręka usta

Nie mogę przecież krzyczeć

Skomentuj(1)
 
refleksja 2002-05-17 12:02
 

kazdy medal ma 2 strony...lepsza i gorszą...każda sytuacja także..jak patrze na tych niby szczęśliwych ojcow rodzin ,którzy na czacie pod nickiem "żonaty...pozna" chcą się zabawić,to chce się rzygac...takie mają szczęśliwe rodziny...do tego dążyli? To jest to ich wymarzone szczeście???
a druga strona jest o wiele przyjemniejsza, tylko nie kazdy ją ma...radość z posiadania dziecka...wspolnego życia...poczucie bezpieczeństwa...ta gwarancja(?)że ktos bedzie przy tobie do konca życia ,ta gwarancja(?),ze nie będziesz sam???czy rzeczywieście...

Moja koleżanka mowi ; jak patrze na ciebie i twojego męża to...cieszę się ,że jestem sama...własnie tak...

 


 

Skomentuj(2)
 
erotyk 2002-05-14 22:19
 

Mam dwie płonące świece

 by pisać erotyki

 pójdę po wino

 i zrobię z niego nastrój

 włączę muzykę i...

zaczniemy balet

 dwóch młodych dusz

 zafascynowanym czarem chwili

i  czystością swych ciał

 uniesiemy sie w miłosnym tańcu

 by rozsmakować się w nieśmiałych pocałunkach

 by uciec w siebie nawzajem

 i wzlecieć do słońca

 A tam...

tam moje gorące usta

 na Twoim drżącym brzuchu...

 ach...

 jak to miło znów być młodym

 i umieć

 rozkochać się w życiu

 zatrzymać tę chwilę

 i nie zapomnieć....


 

Skomentuj(1)
 
sex i ... 2002-05-14 20:50
 

sex...wirtualny przeslonil mi swiat, uzależnilam się , gnam do domu, żeby znów móc wystukiwać slowa, sluchac, kocham to...jest jak narkotyk.

Dzisiaj zdalam sobie sprawe,że jest mi obojętne, kto tam jest, oswoilam sie z siecia calkiem...i ze swoimi pragnieniami...a jeszcze miesiąc wstecz... jednak przestaje mi to wystarczać...chcę wiecej!

 

Skomentuj(0)
 
epitety... 2002-05-13 22:41
 

uslyszalam, ze jestem skretyniala, jebnieta, piźnięta i jeszcze pare innych...Wszystko jest moją winą, niewyprowadzony pies, nie posprzatane mieszkanie, ryczące dziecko, spóźnienie do pracy, niewypisana na czas faktura, kopoty z kontrahentami, za drogie leki i  pieprzony konowal, który tylko ciągnie kasę, nawet to ,że znowu mam okres...przeciez do cholery mam go co miesiąc, inaczej sie nie da...

mam dość, szczerze mam dość,dość,dość,dość,dość,  

 DOŚĆ OBRAZANIA,

DOŚĆ PONIŻANIA

DOŚĆ PRETENSCJI

DOŚĆ BRAKU MIOŚCI

DOŚĆ ZANIEDBANIA

DOŚĆ POCZUCIA WINY

DOŚĆ LEZ

DOŚĆ GLODU UCZUC

DOŚĆ PRZESLADOWANIA

DOŚĆ "SAMOTNOŚCI"

DOŚĆ CODZIENNOŚCI

DOŚĆ DEPRESJI

DOŚĆ NORM , SCHEMATÓW, POWINNOŚCI

DOŚĆ CZATOWEGO KACA

DOŚĆ....

DOŚĆ JEGO...

chce życ inaczej mam do tego prawo!!!!!Przynajmniej tak myślę...teraz

PRAGNĘ MILOŚCI

PRAGNĘ CZULOSCI

PRAGNE SEKSU

PRAGNE DOWARTOSCIOWANIA

PRAGNĘ SZCZESCIA

PRAGNE WOLNOŚCI

PRAGNĘ SZALENSTWA

PRAGNĘ ODERWANIA

PRAGNĘ ZMIANY

PRAGNĘ USMIECHU

PRAGNĘ SPELNIENIA

PRAGNE SPOKOJU

PRAGNE POCZUCIA BEZPIECZENSTWA

PRAGNE ....CIEBIE...

 

Skomentuj(1)
 
dobrze być KOBIETĄ... 2002-05-08 15:46
 

Wrócilam waśnie od fryzjera, wczesniej masażu...i w szampańskim nastroju siadlam przed kompem...brakowalo mi tylko tego, żeby ktoś zająl sie nie tylko moją glową i plecami ,ale także moim umyslem , pragnieniami , fantazjami...i nadażyl się on , dlugo nie musialam czekać...bylo milutko...przez telefon to jest coś :)) jestem teraz cudownie rozluźniona, szczęśliwa...,wyciągam się na tapczanie...jest bosko...jak dobrze być KOBIETĄ... za oknem jest piękny sloneczny dzień, mam jeszcze 15 min. sam na sam z sobą , lubię to...

Skomentuj(1)

2face : :

kwiecień Komentarze (1)
30. listopada 2002 10:57:00
linkologia.pl spis.pl

moje 5min. 2002-04-30 22:17
 

jestem...czeka tu na mnie moje male 5 minut, na zwierzenia. I tylko chyba to na mnie czeka, gdziekolwiek.

Z wyobraźnią "narżniętą"  do bólu , z myslami nieuczesanymi, o których lepiej nie pisać, egzystuję ...To tak boli...to pragnienie i to odrzucenie...Z dwóch różnych stron i z dwóch różnych światów. Tego wirtualnego i realu.    OKi, mala...konkrety, bo potem nie bedziesz wiedziala o co chodzi:)) ha,ha..

Więc...(zdania od więc sie nie zaczyna - o!!! wraca mi humorek)..., napisalam mu mail, o swoim pożądaniu, jego niewiarygodnej sile i oblędzie do którego mnie doprowadza, tęsknocie do pieszczot ,opisalam obezwladniajacą scenke milosną, sama bylam nieźle podniecona pisząc to:))

A zrobilam to dlatego , że prawie "mokre" z pożadania byly jego slowa na GG , gdy opisywal mi to co czuje, widząc moje zdjęcia ... wiem, że podniecam go do bólu...ale jest cholernie niesmialy, ma dwadziescia parę lat,  jest przystojny, ale wstydliwy ,no i ma ewidentne klopoty z pisaniem i przekazem swoich myśli...

po tym calym mailowym wynurzeniu z mojej strony...uslyszalam, "dzięki za maila, swietny byl.." K...wa,   czy ja oczekuję  zbyt wiele? chyba tak...

tego samego dnia parę godzin póżniej   :drugi przyklad ,to moj mąż...

siedze u kosmetyczki z maseczką , pisze sms-a, że będę niebawem, żeby chlodzil winko i czekal na mnie ,bo bardzo go pragnę...po chwili dzwonek:"no, cześć, przyszedlem wlasnie, a tu rozpiździel w kazdym kącie, bylaś w domu 2 godziny, myslalem, że sprzatniesz, pospiesz sie , bo jutro jedziemy..."

Nie muszę chyba dodawać, że siedze teraz sama i pije wino, to schlodzone...pragnę z kimś pogadać,                 INTERIA???  żeby nie ryczeć...

 

Skomentuj(2)
 
dolek... 2002-04-28 17:35
 

histtorie napisze w kawalkach, nie stac mnie na jedenn raz,to zbyt boli.

Poostatnim razie bylam w dolku caly dzień.

Od 3 dni nic nie jem,to podobno wyostrza zmysly, narazie mam jadlowstret i bol zoladka. żle sie czuję, mysle ,analizuje , jestem jak chopdząca maszyna do analizowania wszystkiego, co sie dzieje.ksiązke czytam ratami ,bo zbyt dużo jest refleksji w czasie czytania,żeby przejść tak nad tym.

Generalnie od czasu ,kiedy postanowilam zacząc pisac ten nieszczęsny epizod z mojego zycia, zaczęly się te wszystkie problemy.Wspomnienia powrócily jak bumerang, dzisiaj wyciągnęlam swoje stare orazy,które malowalam wlasnie wtedy w podobnym nastroju. Nerwowo szarpiac opakowanie z antyramy ,klnąc przy tym i kalecząc sobie dlon ,wlozylam jeden z tych obrazków i powiesilam na ścianie, nad kompem. Sa tam dwie twarze, moja i inne, symbol rozdartej osobowości...Wisi teraz nademną i przypomina tak bolesnie...

Zawsze gdy mam dolek , odczuwam potrzebe malowania,rzeźbienia, rozpiera mnie twórczość, kreatywność,ale od 1996r nie namalowalam ani jednego obrazu...:((

////////////////////////////////////////////////////////////////////////

O czym tak myslę, o wszystkim, o tym,że mi nie wolno przezyć już niczego wznioslego, tak NIE WOLNO!!!!!

Niech ktos potwierdzi,ze tak jest!!! Że mam teraz inne obowiązki, inne życie,że dokonalam juz wyboru i że dla mnie już wszystko się skończylo!!!

Jezeli cos moge to dac sobie tę odrobine , tę namiastkę milości ,jaką jest milość fizyczna, im predzej to zrozumię tym lepiej dla mnie.............jestem umowiona na spotkanie...  i  "..do piekla mam tuż..."

Skomentuj(0)
 
czy dobrze..?- historia 2002-04-27 11:09
 

boze , co ja najlepszego zrobilam....wyslaam mu swoje zdjecia,zadzwonlam,by usyszec jego glos...on chcial moj też usyszec...Nie dlatego  żebym byla brzydka, jestem raczej ladna...tak przynajmniej mowią , ale dlatetego ,że zaczyna się to wymykać z anonimowosci sieci, z gry wyobraźni, ktora tak nas urzeka ,we wszystkim, odziera z tego wirtualnego dotyku...coś się chyba bezpowrotnie skończy...Czy coś się w ogole zaczęlo...tak..czuję to ale w życiu nie nazwe tego po imieniu ,nawet tutaj..

Historia , którą musze napisać :  wlasnie teraz, albo nigdy..

            Przeżylam kiedyś szaloną milość, jakieś 6 lat temu, trwala miesiąc, trafila na dramatyczny okres mojego życia,dlatego bede pamiętac ją tak jak pamietam tamte wydarzenia sprzed lat, do konca życia...Już mam lzy w oczach gdy o tym pomyślę, ale to będzie pierwszy raz gdy wyrzucę to z siebie po tak dlugim czasie...może bedzie lepszą formą terapii niż wszystkie leki razem wziete...

Byl rok 1995, listopad, jezdzilismy z mężem szukać mebli do sypialni, oczywiscie bylo z tym sporo problemow, on chcial inne ,ja inne, albo on juz w ogole nie chcial...Nie ukladalo nam sie od tamtego czasu, zreszta i wczesniej i potem...:(( Okres permanentnych klotni zaowocoawal, tym, że zapijalam swoje nieudane zycie wieczorami...bylo mi bezgranicznie smutno..on wychodzil do naszych wspólnych znajomych, blok obok i świetnie się bawil...ja siedzialam w domu , pilam black jacka,wino, piwo, co sie dalo, byle tylko ukoić ból - to trwalo ok.miesiąca.

Na poczatku grudnia po kolejnej awanturze wyprowadzil sie z domu, do mamy. ja trwalam w odrętwieniu i pijalam coraz więcej...zaczęly się klopoty ze zdrowiem, 17 grudnia bóle żoladka nasilily sie tak, że balam sie , że strace przytomność, bylam sama w domu...

zadzwoniam na pogotowie, powiedzili, żebym przyjechala , bo nie moogą teraz nic wyslac, a to moze byc wyrostek i byle szybko , bo pęknie.

Resztkami sil wsiadlam w samochód i pojechalam do szpitala...

musze przerwać ,nie moge dalej pisać...placzę.. 

Skomentuj(2)
 
szczeście!!!!! 2002-04-26 14:43
 

Myslam,ze nie zajrze tu przed weekendem,ale jednak..tyle rzeczy sie dzieje..cala plone..jakbym miala goraczkę ..rozmawiam caly czas z tym gościem..rano, wieczorem w nocy...jest cudowny..jestem szczęsliwa,chodze jak nie przytomna...nie nie moge nawet pisa c,nie teraz...drżą mi rece...później...

Skomentuj(2)
 
Milutko... 2002-04-25 08:23
 

Milutko, bardzo  milutko...slodziutko,bardzo slodziutko... 

Wreszcie spotkalam kogos na poziomie,mily,mlody 23,czuly,inteligentny,wrażliwy facet...dlugo rozmawialismy, ostatnio chronicznie zarywam noce:))

Poprawil mi humorek,boję sie tylko,że to parorazowa akcja.

............................................................................................

Jestem kolejny dzień w domku,zalatwiam zalegle sprawy związane z firmą, w środe kończę i wreszcie wybieram sie na odpoczynek...3,4 dni, powinno wystarczyć,aby zebrać sily, choć większość tego czasu muszę poświęcić na naukę, pierwsze zaliczenia już 21 maja, a ja nieźle jestem do tylu :))

 Ostatnie wydarzenia zdecydowanie nie nastrajaly mnie do nauki , problemy emocjonalne,zawodowe , poszukiwania...wzloty i upadki...odkrywanie drzemiących glęboko pragnień , jak zdobywanie nowych lądów, fascynacje i rozczarowania...

Pochlonęly znaczną część mojej energii.Nie wiem tylko jak wytrzymam bez kompa:)) Bez rozmów , do których zdążylam się już przyzwyczaić...

/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

w domu nieciekawie...slucham Morcheeba.

 

Skomentuj(0)
 
co chcemy, a nie mozemy? 2002-04-23 23:57
 

ja chciałlaby,zeby gość któremu poslalam zdjęcie, przestal w koncu sciagac pliki z neta i pogadal ze mna...chcialabym, zeby byla burza...chciałabym schudnąć jeszcze...iśc na koncert Cramberiies,albo na jaki kolwiek inny...chcialabym patrzec prosto w słonce i ...mieć nad nim siłę.....:))

Skomentuj(4)
 
moje szczęscie..:(???? 2002-04-23 23:50
 

 

Co mnie wprawilo wczoraj w dobry nastrój....cóż...dzisiaj niewielkie znaczenie juz ma..:))

Ot, kolejna mila pogawedka, zainteresowanie , parę komplementów...i karmie się tym , staje się mi niezbędne do życia...:(

Zaczynam zastanawiac sie nad wplywem netu na ludzi, szczególnie czata , czasamito dobra zabawa , luźna  rozmowa, a czasami   totakie "nieme wolanie  o pomoc"..najprostszy sposób na powiedzenie tego , co boli, na bezwstydne wyrazenie swoich potrzeb i pragnień, bo przecież z drugiej strony nikt cię nie zna...zawsze możesz "wylączyć wtyczkę " jak cos pójdzie nie po twojej mysli , bez wyrzutów sumienia, bez późniejszych tumaczeń , to tez problem , takie uproszczanie stosunków miedzyludzkich...sprowadzanie do parteru...

czy na czacie mozna poznać ,wartosciowych ludzi ,czy można poznać kogoś w ogóle, tak naprawde ,nie...tam wszyscy ściemniaja, chcą być lepsi,ladniejsi, przystojniejsi, oryginalni , ciekawi, z super pracą ,kasą, możliwościami...

ćóż , zamyślilam się troszeczke...zupelnie niepotrzebnie i tak te moje rozważania na nic sie nikomu nie zdadzą :))

Cóż sie u mnie dzisiaj dzialo...no dzialo sie fantastycznie...cale nagromadzone podniecenie wybuchlo ze zdwojoną  silą ..:))))), nie kochalam sie z mężem...lecz z wszystkimi moimi rozmówcami ....slyszalam szczępki rozmów, szepty..czule slowa, czsami mocne, podniecające...delikatne i wulgarne...szumialo mi w glowie...bylam nie wtym swiecie...i to ...nie bylam ja...on takiej mnie ni znal...

ide spac myslac o tym co nieosiągalne...

"..nikt jej wczesniej nie pytal: co czjesz, kiedy pęcznieje tampon od krwi w Tobie..?" cyt.s.w.s.

 

 

 

 

 

 

Skomentuj(0)
 
2002-04-22 21:05
 

jestem szczęśliwa!

          

      

Skomentuj(2)
 
23.23 2002-04-21 23:33
 

 lubie te liczbe...23...imieniny godziny...

czekam na niego ,ale pewnie nie ma teraz czasu, po calym męczącym dniu wchlaniania wiedzy siedze i sącze drinka...poczucie zatrzymania w czasie nie opuszcza mnie..choć jest już późno... uciec...wyrwac sie stąd choć na chwilę...odpynąć..na chwilkę...na zawsze...gdziekolwiek...daleko...byle dalej stąd...świat nie podoba mi sie..zatrzymać..!wysiadam...!...

 

 

Skomentuj(3)
 
2002-04-21 23:22
 

  spotykamy sie na chwile ,aby dać sobie rozkosz....kto z kim ,nie wazne,ile masz lat, jaką muzyke lubisz...., co teraz czujesz...nie wazne jest nic, tylko to czego pragnesz, tylko podstawowe potrzeby fizjologiczne...zaspokoic w ten sposób skoro nie można inaczej...ubrane w ladne slowa mają starczyc aby dojść do konca...do celu calego tego  zamieszania , a  co potem,,,ten przynajmniej podziękowal...

straszne....

Skomentuj(0)
 
sobotk@ 2002-04-20 23:23
 

             Caly dzień w szkole, jestem wypompowana...ale przynajmniej sie pośmialam.!! Stwierdzilysmy z M. ,że chyba nie jesteśmy statystycznymi dziewczynami:)), ....to mile, nie lubię zlewac sie z tlumem. mam wrażenie ,ze trochę wstrząsamy opwiesciami z netu żeńską pleć, wiekszość mlodszych od nas , a gdy slyszą żarty na temat facetów, to oblewa je rumieniec...nie rozumiem...

 

                  od czasu kiedy poznalam M. zmienilam sie , to ona szlala na czacie , szukala facetów , bo mąż ją już nudzi, chociaż jest czuly, zakochany, ale jest domatorem, ona potrzebuje rozrywki...

Ze mną jest inaczej , dla rozrywki nikogo bym nie szukala, w ogole nie szukam, prawie już mialam się umówić a gościem z czata, ale stwierdzilam ,że to zy pomysl, czy slusznie?pewnie tak , nie znam go w ogóle...

Siedzę przed kompem, slucham muzyki przez sluchawki , kopię w necie , on oglada TV , pije drinka , ja wino...każdy w swoim świecie...każdy pochlonięty tym co lubi, co robimy razem...? mieszkamy i rozwiązujemy problemy dnia codziennego, tzn. klócimy się , bo ZAWSZE mamy odmienne zdanie , nawet co do skladu kanapki na śniadanie...On ZAWSZE ma racje, czasami milczę , nie mam sily odpierać argumentów.

"...już dawno żaden mężczyzna nie staral sie , aby miala taki nastrój, czula się atrakcyjna i miala najlepsze drinki w kieliszku..."

"...jej mąż od dawna nie caluje jej wlosow i jest tak cholernie ...przewidywalny. Nie ,żeby wszystko spowszechnialo ,ale zniknąl ten napęd. Wszystko ostyglo...Bywalo, ale bez tej dzikości, mistycznej tantry, tego glodu,który powodowal,że na samą myśl krew odplywala w dól i pojawiala się jak na zawolanie...wilgotność..." cyt.s.w.s

 

Skomentuj(0)
 
samotność w sieci... 2002-04-19 19:12
 

To nie by dobry pomysl by kupić tę książkę...

Jest swietna , to prawda , ale nie na mój stan ducha...

Czytam i rycze...

Ostatnio zdarza się to często...

Powtórka z :american beauty...

mam fatalny nastroj, czuje się jak gdybym nie miala skóry , wszystko mnie dotyka, sprawia ból , jestem nadwrażliwa , dużo mysle , analizuje swoje zachowanie , staram sie sobie pomóc , to chyba dobry objaw :)) , żyje do środka , sciskam się jak w gorsecie , .........mam nadzieję , że depresja nie wraca , nie mialabym sily stawic jej teraz czola...

"...najwięcej samobójstw popeniają ludzi, gdy zaczyna dziaać prozak, bo mają silę , by pójść do lazienki i wyciągnąć żyletkę..." cytat s.w.s.

wróce tu jeszcze , tyle chcialbym napisać , ....jestem zmęczona...

 

 

Skomentuj(1)
 
refleksja... 2002-04-17 16:42
 

mam okropną plataninę mysli...nie tego przeciez chce ,nie chce TYLKO SEKSU, NIE CHCE ZADNEJ TRANSAKCJI, TOWAR ZA TOWAR...nie tego szukam...meczy mnie to juz...rozbijam sie pomiedzy życiem a netem...myla mi sie granice...przesalam mu zdjecie...im zdjęcia...szukam, ale czego..kogo...za czym tak tesknię...nie mam już sily..."kamyczek na szaniec doświadczeń", nie...TO GLAZ!!!!...NA KUPIE ŚMIECI...

chcialam chyba normalnie z kims pogadać, ale nie udalo mi się....

"samotność w sieci..." muszę to przeczytać.

 

 

 

Skomentuj(2)
 
sex on line 2002-04-14 10:55
 

jak to nazwać, że przeszam inicjacje , że ktoś mnie "rozdziewiczyl"??:))

Dalam sie namówic na sex...bez seksu, nie wiem jak to nazwać, to nawet cos innego niż sex przez telefon, tu sie nawet nie mówi, tylko rytm wstukiwania, przeplatające sie szybko  teksty, drżące palce na klawiaturze, świadczą o tym, jak daleko zaszly rzeczy........, o zaangażowaniu, o przeżywanych emocjach.........

Jedno tylko zastanawia, dlaczego faceci ,którzy z zalożenia po to tam przychodzą, pytaja o męża ,dzieci.....i nie zdziwilabym się , ze o stan posiadania takze, choc tak sie nie zdarzylo, moze mam jeszcze zbyt male doswiadczenie. ha,ha.. 

Ogólnie jestem pod wrażeniem, myślę, że napewno kiedyś to powtorzę.

może juz niedl...uugo:)))

Skomentuj(2)
 
on 2002-04-11 21:32
 

nie chce mi sie pisac...bylam na interii i spotkalam goscia z czestochowy. Ma 22 lata,chcial sie spotkac, ale nie wiem , czy powinnam, chyba nawet nie chcę.

Chodzi mu wylącznie o seks....glupie to,ale mi tez,co w koncu moge oczekiwać po takiejznajomości. Szukalam trochę ciepla , zrozumienia, szacunku, adoracji może po prostu przygody...męczy mnie sprawdzanie poczty, czuję się zrezygnowana...Siedę przed ekranem tlukąc klawisze, pisze do nikąd...dziwne jest to uczucie zwierzania się sieci, przestrzeni, nikomu i potencjalnie wszystkim...anonimowo a jednak nazwanie...nie szczerze i nie do konca z dziwnym uczuciem wstydu i bariery przed otworzeniem sie...oceny (?) lapie sie na tym,że wiecej chcialabym niż mogę napisać, może z czasem to minie...

Skomentuj(1)
 
no i stało się... 2002-04-09 22:37
 

AQILA

zaczynam pisać... 2002-04-09 22:04
 

  mam 31 lat....i chcę napisać co dzieje się w miom życiu, a dzieje się różnie raz ciekawiej raz mniej, ale chcę móc przelać to "na papier" ;)), to taka forma terapii w trudnych chwilach i możliwość analizy wlasnych pragnień i zachowań. Jeżeli calego swiata szlag nie trafi ,to będę mogla tu zaglądać do konca mojego życia, a może nawet później, jako duch blądzący po sieci:))) I mogę mieć pewność ,że nikt, kto nie chcę by to czytal,  nie przeczyta i tu widzę największy plus calego przedsięwzięcia!!! Gdy mialm 17 lat pamiętnik znalazla i przeczytala mama, zaważyo to na calym moim życiu.

Skomentuj(2)
 
moje poprzednie wpisy z innej blogowej stronki... 2002-04-09 22:31
 

właśnie usłyszałam ,że jestem żałosna,bo mam pretensje o wypitą butelkę wódki i rozbite szkło i o to,że nie chę iść do łóżka z totalnie wstawinym facetem...
Chyba nie pojadę jutro do szkoły,nie moge przecież zostawic z nim małej...
życie co rusz rzuca mi jakieś kłody pod nogi...miał być spokojny,sobotni wieczór, a ja siedzę sama, chyba najbardziej sama na świecie...jutro będzie lepiej, tylko minie czas, przelecą złe godziny równie szybko jak mijają te dobre, te które chcemy zatrzymać w pamięci na zawsze, te ktore mogłyby trwać najdłużej...tak naprawdę nie ma różnicy, minuta jest minutą , godzina godziną, jedna lepsza, druga gorsza, ale trwają tyle samo ,choćbysmy tego nie chcieli...

I znowu chciałabym kochać i być kochaną, i znowu coś we mnie drży na myśl o miłości, która przecież istnieje ,sama byłam jej dowodem,miłość pierwsza,najgorętsza,najszczersza...

szkoda, że po tej pierwszej nie było więcej, może miałabym w czym wybierać, może będąc staruszką w bujanym fotelu uśmiechałabym się do moich wspomnień,może...

Choć teraz wszystko przede mną nie potrafię zrobić ani kroku... czasami czuję się jak w pułapce własnych uczuć...
 
  2002-04-06 nic takiego...
 
sobota jak sobota nic takiego sie nie działo.Cały dzień w szkole.nudy tylko jakieś ,czasami bywa ciekawiej.Cały dzień padal śnieg,była nawet burza snieżna.Jak jechałam do szkoły, był karambol na drodze,z jakieś 30 aut!
w co mi w duszy gra? jakoś zanikła ta chęć zakochania się ,może to rezygnacja z tego co nie osiągalne?Odzyskałam spokój, już mnie nie ściska w żołądku, nie czuję dziwnego niepokoju i nie drżą mi ręce...może trochę szkoda,zastanawia mnie ta nagła zmiana, jak to się dzieje,że jednego dnia człowiek szleje na czyimś punkcie,a drugiego nie pamięta nawet jego imienia...???
Może to cały dzień w szkole wypruł ze mnie resztki namiętności,a może czekam znowu na słońce........?
 
  2002-04-04 dość!!!
 
mam dosyc już godzina minęła jak czekam na gadu, a tu nic, co za cholerny dzien ,siedze przed tym kompem i nawet nie ma z kim pogadać .leci Portishhead :nobody loves me, its true........
 
  2002-04-04 zaczynam
 
to nie prima aprilis,ale zaczynam pisać dziennik.jest tyle spraw o których chciałabym napiasać,ale nie wiem od czego zacząć.boję się ...ostatnio pisałam jakieś 15lat temu i nie wspominam mile tego.pamiętnik zostałznaleziony przez mamę i do tego przeczytany,no ale taraz to zupełnie inna historia.

dziecko śpi,mąż śpi a ja jestem pod wrażeniem filmu American beauty ,jak dosłownie odnosi się do naszej rzeczywistości...dawno nie płakałam na filmie...
 
  2002-04-04 zakochanie...
 
dzisiaj był dzień cały do d....Nie opuszczało mnie dziwne pragnienie zakochania się w kim kolwiek,pragnienie az do bólu, połączone z napięciem, bo nie mogłam tego zrealizować.Czy to wiosna,czy coś sie ze mną dzieje??? 
  2002-04-04
 
mój man jest na gagdu-gadu,ale pierwsza sie nie odezwe po tym mailu o fimie...moje słoneczko pięknie świeci całą gębą, oddaję mu sie cała a on ani rusz!!!Poflirtowalabym sobie troche z nim,ale...wolę występować inkognito, więcej luzuuu.........
 
  2002-04-03 a co z informatykiem...
 
głupia ze mnie baba,takiego maila mu słac i jeszcze przepraszać,że niby nie miałam z kim sie podzielić wrażeniami po filmie!!!co za idiotka ze mnie , teraz przynajmniej dam upust swiom odczuciom i mogę tu pisac co chce i do kogo chce,a właściwie do nikogo, bo nikt nie bedzie tego oceniał i przed nikim sie nie bede sie rumienic za to co robię>>>>nigdy więcej takich maili do niego,bo to i tak nic nie da...nigdy wiecej potysiąckrotnego sprawdzania skrzynki ,czy nie odpisał...nigdy więcej!!!!

Ma cudowny styl,taki "artystyczny" ,jak lubię...wzrok przeszywający do głębi ,no i poczucie humoru...tęsknię...może znowu popsuć kompa????:)))))))
popsuć,czy nie popsuc,oto jest pytanie?
 
  2002-04-03
 
perypetii zakochania ciąg dalszy...dzisiaj prawie pożerałam go wzrokiem;))) a on nic i w sumie mu się nie dziwię, żonaty ,no ja też nie w stanie wolnym, ale on chyba z mniejszym stażem,więc jeszcze mu nie "przeszło".
Nawet gdyby zwrócił na mnie uwagę i chciał się umówić,to...i tak nie mogłabym się niepostrzerzenie wyrwać.
Nie wiem dlaczego,ale wolę chyba taki układ,choć do niczego nie prowadzi...
taki dreszczyk emocji gdy go obsługuję dodaje pikanterii moim dniom...

w weekend znowu szkoła!!!cieszę sie w sumie,choć 2x po 10 godzin,to trochę męczące.poza tym w szkole raczej odpoczywam od ciężkiego tygodnia i czuję się trochę jak na "wagarach od życia".

2face : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28293031123
45678910
11121314151617
18192021222324
2526272829301

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

agusica | piotru | apsinka | i-really-want-you | india | Mailing